<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897</id><updated>2012-02-16T23:14:02.968+01:00</updated><title type='text'>... ŻYJĘ TROPIKAMI...</title><subtitle type='html'>ZAPRASZAM NA MOJĄ OSOBISTĄ, PRYWATNĄ, TROPIKALNĄ PLAŻĘ ;)
MAREK STAWSKI</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>58</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-706905845238210755</id><published>2011-12-23T19:24:00.002+01:00</published><updated>2011-12-23T19:27:42.288+01:00</updated><title type='text'>Świąteczna refleksja nad sobą...</title><content type='html'>&lt;span style="color: orange;"&gt;Święta, święta, święta... zwykle towarzyszy im nerwowa atmosfera gigantycznych korków na ulicach, przed kasami w sklepach, nieśmiertelny George Michael, i kilka innych mniej lub bardziej udanych interpretacji kolęd... u mnie nierozerwalnie od lat dodatkowo przepychanki związane z tym, czy będę czy nie będę pracował w któreś święto... niestety, "wiedziały gały co brały" podejmując taką pracę... powinno być zupełnie inaczej, skoro już nakręcamy się na święta... jak? Obojętnie, w domu czy w pracy, na kanapie, spacerze, w podróży, prywatnie czy służbowo... może warto westchnąć, i pozwolić sobie na odrobinę refleksji, niewielką chociaż odrobinę zadumy nad sobą &amp;nbsp;w tym czasie. I tego właśnie wszystkim serdecznie życzę, to przecież tak niewiele... a może aż tak dużo?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-706905845238210755?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/706905845238210755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/12/swiateczna-refleksja-nad-soba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/706905845238210755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/706905845238210755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/12/swiateczna-refleksja-nad-soba.html' title='Świąteczna refleksja nad sobą...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-7365970772419334613</id><published>2011-09-18T16:29:00.000+02:00</published><updated>2011-09-18T16:30:55.052+02:00</updated><title type='text'>WYPRAWA TOBAGO 2011 - NOWA PRZYGODA NA WYSPACH SZCZĘŚLIWYCH :)</title><content type='html'>&lt;b&gt;Od kilku dni jest mi gorąco, zielono, dżunglowo, rafowo... jak zwykle szczęśliwie i okazyjnie znalazłem się na wyspie Robinsona Cruzoe. tak, tak, to ta wyspa była natchnieniem i inspiracją Daniela Defoe do napisania tej kultowej, wspaniałej powieści. Tobago, echech... poniżej publikuję mniej lub bardziej codzienne zapiski z podróży po wyspie, która jak na Karaiby wcale nie jest dostępna za niebotyczne pieniądze. Czy jednak warto ją odwiedzić? To się okaże, jak sądzę, po prawie 3 tygodniach pobytu tutaj... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam poniżej...&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-7365970772419334613?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/7365970772419334613/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/09/wyprawa-tobago-2011-nowa-przygoda-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/7365970772419334613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/7365970772419334613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/09/wyprawa-tobago-2011-nowa-przygoda-na.html' title='WYPRAWA TOBAGO 2011 - NOWA PRZYGODA NA WYSPACH SZCZĘŚLIWYCH :)'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-1370567011732765528</id><published>2011-07-28T13:35:00.000+02:00</published><updated>2011-07-28T13:35:22.944+02:00</updated><title type='text'>28.07.2011-Projekt Ecotropicana, ul.Gnieźnieńska to historia!</title><content type='html'>Dawno mnie tutaj nie było, nie było czasu, żeby się rozpisywać, bo i zmian bardzo dużo, i czasu, i chęci też jakby mniej do pisania... Ecotropicany już nie ma pod namiotami! 30 czerwca do późnej nocy w sile kilku ludzi składaliśmy konstrukcje obydwu hal namiotowych. Zajęło to ... 5 godzin! Dwa gigantyczne namioty zniknęły z placu. Monitoring naszego dotychczasowego odludzia był jednak jak najbardziej zasadny :). Wychodząc wieczorem z Eco, mogliśmy nie zastać rano namiotów :). Teraz już mogę podsumować, nie kusząc losu - przez 2 lata funkcjonowania zginął nam słownie: 1 wąż ogrodowy, mieliśmy jedną próbę kradzieży kabla elektrycznego z terenu Eco (nieudaną) i jedną ( niestety, udaną) z posesji zaopatrującej nas w prąd, kradzież kabli zasilających. Jak łatwo zauważyć, problemem nie byli "zawodowi" złodzieje, ale tzw. złomiarze, podobno ewenement na skalę światową! Poznań wsławił się ostatnio bezsilnością w podobnym temacie, zuchwałej, 3-krotnej  kradzieży kabli w centrum Poznania, na rondzie Kaponiera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przejeżdżam koło byłego terenu Eco, patrzę z niedowierzaniem, jak szybko można było stworzyć ponownie dziewiczy teren po działalności, z której przez te miesiące, lata mam tyle wspomnień. A mam ich sporo. I wszyscy, którzy tam ze mną działali. To już przeszłość, teraz oswajam się z nowym miejscem, nową przestrzenią... :). Liczę, że rozpoczniemy działania we wrześniu testowo, na stałe od października.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-1370567011732765528?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/1370567011732765528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/07/28072011-projekt-ecotropicana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1370567011732765528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1370567011732765528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/07/28072011-projekt-ecotropicana.html' title='28.07.2011-Projekt Ecotropicana, ul.Gnieźnieńska to historia!'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-958224276196823822</id><published>2011-05-28T18:02:00.000+02:00</published><updated>2011-05-28T18:02:26.694+02:00</updated><title type='text'>Optymistyczny akcent na koniec mojej "przygody" z polityką... i niech tak zostanie :)</title><content type='html'>Przejrzałem kilkanaście swoich wpisów wstecz i zdałem sobie sprawę po chwili przemyślenia, że dałem się wmanewrować w klasyczne błędne koło ekscytowania się tym, na co nie mam wpływu, a co podsuwają mi media przed oczy i w uszy ze wszystkich stron.W podobnej sytuacji jest kilkanaście mln rodaków, podniecających się tym, co im szklane okienko telewizora przyniesie. 2/3 informacji medialnych zajmuje polityka, politycy, drugą część tzw. celebryci i lanserzy, (fuj, obrzydliwe słowa), a jakiś niewielki procent zajmuje to, co wartościowe i rozwijające w przekazie medialnym. Dlaczego tak się dzieje? Media po prostu nauczyły się reagować na to, co jest najbardziej pożądane przez widzów, słuchaczy. A że badania statystyczne społeczeństwa pokazują, że ludzie wolą obejrzeć kłótnie między politykami czy Helę w opałach czy Kiepskich, zamiast dyskusji wybitnych intelektualistów o sprawach filozoficznych czy filmu przyrodniczego, więc to im się podaje. Po prawdzie, na film przyrodniczy dzisiaj można przełączyć się na przynajmniej kilka kanałów, więc wszyscy "władcy pilotów" w domach mogą to zrobić bez trudu pewnymi przyciskami. Dlaczego tego nie robią, to już zupełnie inne rozważania. Niemniej nastąpił we mnie przesyt przekazem smoleńskim, kto jest za, kto jest przeciw, kto co jada na śniadania, lub który aktor ile czasu spędza w toalecie, więc... dzisiejszy dzień, w którym właśnie przed chwilą zobaczyłem ogon odlatującego Air Force One Baraka Obamy traktuję symbolicznie jako początek mojego odcięcia się od spraw politycznych naszego kraju-raju. Sama wizyta najpotężniejszego, jak usłyszałem, człowieka świata (na pewno najbardziej kosztownego) przebiegła dla mnie zupełnie obojętnie. Jedynie z czysto ludzkiego podejścia zastanawiałem się, jak to jest być prezydentem USA w Warszawie. W ogóle jak to jest być takim prezydentem. I... nie cz. I powoli dochodzi do głosu pokolenie, które ma bardzo podobne podejście...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.rp.pl/artykul/181712,665247.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez najbliższe dni będziemy zasypywani cytatami i tłumaczeniem "ciemnej masie" (to cynizm), co Barak Obama miał na myśli. Już portale pełne są tekstów: ""Barak Obama powiedział" albo "Według Baraka Obamy..." itd. Hmmm...&lt;br /&gt;Najfajniejsze jednak było coś innego. Pierwszy raz z ust Jarosława Kaczyńskiego popłynęły słowa na poziomie, jakiego oczekuje się od polityka. Wsłuchiwałem się w tą wypowiedź z prawdziwą przyjemnością, i... tym optymistycznym akcentem kończę zainteresowanie polityką... the end.... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,J-Kaczynski-ide-do-prezydenta-Komorowskiego,wid,13454344,wiadomosc.html?ticaid=1c627&amp;_ticrsn=3&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-958224276196823822?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/958224276196823822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/05/optymistyczny-akcent-na-koniec-mojej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/958224276196823822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/958224276196823822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/05/optymistyczny-akcent-na-koniec-mojej.html' title='Optymistyczny akcent na koniec mojej &quot;przygody&quot; z polityką... i niech tak zostanie :)'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-9092757783309241368</id><published>2011-05-14T12:54:00.000+02:00</published><updated>2011-05-14T13:29:35.492+02:00</updated><title type='text'>NOWE MIEJSCE ECOTROPICANY! OD 1 LIPCA W NOWYM MIEJSCU! W CENTRUM POZNANIA! UL. MAŁE GARBARY 2!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Od 1 lipca zaczynamy działalność w nowym miejscu, które wybraliśmy po analizie naszej dotychczasowej działalności pod namiotami. Nowe miejsce, to obiekt w centrum Poznania, na ulicy Małe Garbary 2. Kto wie, gdzie jest pływania na ul.Wronieckiej, a po drugiej stronie dwupasmowej ulicy Małe Garbary  jest stacja benzynowa Bliska, ten znajdzie nas bez problemu - nasz obiekt znajduje się przy wymienionej stacji, a wjazd na nasz parking (tak, tak, mamy własny parking dla samochodów, mimo czerwonej strefy w mieście :))znajdziecie z ulicy Małej Garbary, na narożniku z ulicą Bóźniczą, przy wjeździe lub, jak kto woli, wyjeździe ze stacji benzynowej. Zalety, które widzimy już dzisiaj, to łatwy dojazd, w równej odległości z każdego miejsca w Poznaniu, i komunikacją miejską, i samochodami. Obiekt jest murowany, ale będzie przez nas utrzymany dokładnie w tej samej konwencji co namiotowa Ecotropicana... Teraz przed nami trudna kwestia logistyki przenosin :)&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-9092757783309241368?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/9092757783309241368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/05/nowa-ecotropicana-staa-sie-faktem-od-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/9092757783309241368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/9092757783309241368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/05/nowa-ecotropicana-staa-sie-faktem-od-1.html' title='NOWE MIEJSCE ECOTROPICANY! OD 1 LIPCA W NOWYM MIEJSCU! W CENTRUM POZNANIA! UL. MAŁE GARBARY 2!'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-4935353427254883388</id><published>2011-05-02T17:36:00.000+02:00</published><updated>2011-05-02T17:42:39.860+02:00</updated><title type='text'>NOWA FORMUŁA BLOGA...</title><content type='html'>&lt;b&gt;Od maja zmieniam formułę bloga. Wszelkie zapiski będą pojawiały się w podblogach z odsyłaczami - linkami tematycznymi. Uporządkuje to trochę treść i formułę, a jednocześnie uchroni tych, którzy nie cierpią, jak narzekam lub nie cierpią, że jestem w zbyt dobrym natroju, bo i tacy się zdarzają :). W MYŚLACH Z HAMAKA pojawiać się będą moje przemyślenia na różne tematy, czasem mniej, czasem bardziej wzniosłe i poważne.&lt;br /&gt;Zapraszam na podstrony, których z czasem powinno być coraz więcej, w miarę pojawiania się moich nowych potrzeb. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marek Stawski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-4935353427254883388?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/4935353427254883388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/05/nowa-formua-bloga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4935353427254883388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4935353427254883388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/05/nowa-formua-bloga.html' title='NOWA FORMUŁA BLOGA...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-1384061245259169938</id><published>2011-04-12T09:32:00.000+02:00</published><updated>2011-04-12T09:33:38.089+02:00</updated><title type='text'>CHŁODNY, SŁONECZNY PORANEK...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: lime;"&gt;Coraz więcej zieleni dookoła, coraz wyższe temperatury. Dzisiaj od rana świeci piękne Słońce, i niech tak zostanie :).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: lime;"&gt;Chyba znaleźliśmy obiekt, który ma nam posłużyć przez jakiś czas w Poznaniu za siedzibę Ecotropicany! Sumując wszystko, czego nauczyliśmy się w działaniu w namiotach, ustaliliśmy, czego poszukujemy i znaleźliśmy budynek praktycznie w samym centrum Poznania! Najbliższe spotkania z właścicielami i biegłymi w sprawach m.in. BHP pozwolą ustalić szczegóły, mamy nadzieję, co najmniej, kilkuletniej współpracy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-1384061245259169938?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/1384061245259169938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/04/chodny-soneczny-poranek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1384061245259169938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1384061245259169938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/04/chodny-soneczny-poranek.html' title='CHŁODNY, SŁONECZNY PORANEK...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-2868026827939486959</id><published>2011-04-09T14:59:00.000+02:00</published><updated>2011-04-09T14:59:24.862+02:00</updated><title type='text'>WICHURA...</title><content type='html'>Od dwóch dni wieje z prędkością prawie 100 km na godzinę! Plandeki&amp;nbsp; Eco łopoczą z hukiem, ale wszystko stoi dzielnie. Wczoraj pisałem o ciężkich ołowianych chmurach na niebie, dzisiaj świeci Słońce, wyglądając spoza chmur. Patrząc na niebo, przyszło mi do głowy, żeby zrobić zdjęcie ładnego fragmentu nieba i umieścić je na suficie Ecotropicany. Efekt prawdziwego nieba powinien być bardzo sugestywny. Ale to już w nowym miejscu....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-2868026827939486959?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/2868026827939486959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/04/wichura.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2868026827939486959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2868026827939486959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/04/wichura.html' title='WICHURA...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-7007460418625206613</id><published>2011-04-08T12:43:00.000+02:00</published><updated>2011-04-08T12:43:57.616+02:00</updated><title type='text'>WIOSNA OD DZISIAJ ! :)</title><content type='html'>Kalendarzowa wiosna w marcu dla mnie nic nie oznacza poza umowną datą. Wiosna zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zobaczę świeżą zieleń rozwijających się liści na drzewach i krzewach, czystą zieleń pól i poboczy, a już całkowicie robi się wiosennie, kiedy te same "objawy" zobaczę w głębi lasów, które &amp;nbsp;śpią dłużej niż ich skraje i polany. I właśnie dzisiaj jest taki dzień, kiedy te zjawiska widzę wokół siebie. Drzewa i krzewy dostają zieloności na końcówkach gałązek, trawa zieleni się świeżymi źdźbłami, a temperatura nawet w nocy nie spada poniżej wegetacyjnego minimum 5 stopni w plusie. 08 kwietnia, początek wiosny! Co prawda jest 7 stopni i bure chmury na niebie, kiedy w Hiszpanii jest 18 stopni od rana, ale idzie ku lepszemu czasowi w Polsce, wkroczyliśmy w tą dla mnie lepszą połowę roku :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-7007460418625206613?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/7007460418625206613/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/04/wiosna-od-dzisiaj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/7007460418625206613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/7007460418625206613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/04/wiosna-od-dzisiaj.html' title='WIOSNA OD DZISIAJ ! :)'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-2970573426394366042</id><published>2011-04-05T12:37:00.000+02:00</published><updated>2011-04-05T12:37:04.159+02:00</updated><title type='text'>WIOSNA, A MY SZUKAMY DALEJ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: cyan;"&gt;W Poznaniu już zna nas większość biur nieruchomości :). Jak się okazuje, rynek tego typu nieruchomości nie jest wcale wielki. Bywa, że biura przekazują nam informację o tym samym obiekcie. I ceny! Na razie wszystko co oglądaliśmy nie nadaje się na naszą działalność. Albo lokalizacja zła, albo obiekt zły, albo cena za wysoka. Szukamy dalej, a wokół wreszcie wiosna, i robi się zielono :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-2970573426394366042?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/2970573426394366042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/04/wiosna-my-szukamy-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2970573426394366042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2970573426394366042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/04/wiosna-my-szukamy-dalej.html' title='WIOSNA, A MY SZUKAMY DALEJ...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-1446135755891941022</id><published>2011-03-24T08:25:00.000+01:00</published><updated>2011-03-24T08:38:19.615+01:00</updated><title type='text'>PLANY PRZEPROWADZKI ECO...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: lime;"&gt;&amp;nbsp;DECYZJA ZAPADŁA... ponieważ rozmowy z urzędami o stałej lokalizacji ciągną się w nieskończoność, a wszyscy mają ważniejsze sprawy, niż zawracanie im głowy jakąś edukacją i rozwojem dzieci, młodzieży... na marginesie, priorytetową sprawą w krajach tzw. rozwiniętych, do których podobno Polska aspiruje, postanowiliśmy nie czekać na ich decyzje i zaczęliśmy szukać lokalizacji w zasobach prywatnych. Tak właśnie "rozwija się" Polska - wychodzi się z prywatną inicjatywą zagospodarowania bezużytecznego PUBLICZNEGO, CZYLI NASZEGO, WSPÓLNEGO... podobno... terenu, na który nikt w urzędach nie ma pomysłu, na &lt;u&gt;cele społeczne&lt;/u&gt;. Proponuje się objęcie działaniami obszaru, który z terenu bezużytecznego, niebezpiecznego dla okolicznych mieszkańców mógłby stać się perełką rekreacyjną i użytkową dla miasta, i ... nic. Taaak, przy takim podejściu do inicjatyw Polska na pewno się rozwinie, jestem pewien, w drugie Niemcy lub Francję :/. Jasne! Czy stoją za tym jakieś "inne" względy? Nie, po prostu inercja decyzji urzędniczych w Polsce dorównuje albo już przewyższa "manianę" Latino. A marzy nam się poziom i jakość życia Niemców. Powodzenia! Pusty śmiech.... Najgorsze, że nie ma alternatywy dla ludzi, którzy wykazują się takim "zaangażowaniem" w tworzeniu świetlanej przyszłości dla naszych dzieci i wnuków...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: lime;"&gt;Dopóki ktoś się nie obudzi albo zostanie obudzony w urzędach, do których składaliśmy nasze wnioski i propozycje, postanowiliśmy przenieść się w stałą lokalizację, ponieważ namioty spełniły już swoją rolę. Przez ponad 2 lata wypracowaliśmy warianty i zasady działania, znamy potrzeby, mocne i słabe strony naszej działalności i możemy z powodzeniem zakreślić ramy naszego funkcjonowania na aktualnym etapie rozwoju. &amp;nbsp;tym kolejnym etapem &amp;nbsp;powinien być lokal, obiekt stały, z podstawowym założeniem wygodnej lokalizacji pod kątem dostępu dla gości.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: lime;"&gt;Czy zrezygnowałem z planów własnej hali tropikalnej? Nie, ale taki obiekt musi być zbudowany z rozmachem &amp;nbsp;wymagającym dużej powierzchni wewnątrz i na zewnątrz, tak, żeby zapewnił całodzienne atrakcje dla swoich gości. Zwyczajnie, żeby ludziom opłacało się do nas przyjechać na dzień, może dwa...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-1446135755891941022?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/1446135755891941022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/03/plany-przeprowadzki-eco.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1446135755891941022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1446135755891941022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/03/plany-przeprowadzki-eco.html' title='PLANY PRZEPROWADZKI ECO...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-1114898801283268796</id><published>2011-02-21T13:58:00.000+01:00</published><updated>2011-02-21T13:58:53.535+01:00</updated><title type='text'>Ochrona lasów w Polsce - koniec przemyśleń... :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A dopóki nie ma działań systemowych w tej dziedzinie, dopóki w szkołach ważniejszą lekcją biologii jest budowa pantofelka od zasad współżycia z lasem, do tego czasu musimy uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję, że pojedyńcze inicjatywy, jak chociażby nasz projekt, gdzieś w umyśle&amp;nbsp;dzieci i młodzieży (bardziej liczę na dzieci i ich wrażliwość) posieją ziarno świadomości dbania i zwyczajnego opiekowania się tym, co jeszcze niedawno, kilka tysięcy lat temu, stanowiło nasz dom. Obecnie jest domem wielu istot, mających wokół siebie i dla siebie coraz mniej miejsca. Wydaje się, że najlepiej i najprościej wprowadzać działania o których piszę przez szkolnictwo. Czy to wina nauczycieli, że więcej czasu poświęcają na lekcjach skomplikowanemu procesowi fotosyntezy i jego mechanizmom, niż wyjaśnieniu, dlaczego ten mechanizm jest tak ważny? Takie są programy nauczania i przyczyny ich wyglądu nie należy szukać w szkołach. A gdzie? Tam, gdzie są tworzone. Zrozumienie sensu i celowości działania jest podstawą jego akceptacji. Inaczej reagujemy, kiedy nam się coś karze, a inaczej, kiedy rozumiemy dlaczego cos musimy zrobić.&amp;nbsp;Zrozumienie tej prostej reguły&amp;nbsp;jest podstawą, według mnie, do kształtowania zupełnie innych postaw u ludzi, niż dotychczasowe. Niestety, na takie podejście w edukacji długo chyba przyjdzie nam czekać, patrząc na przeładowane programy szkolne, które z materiałem nauczania ledwo mieszczą się w ramach roku szkolnego. Czy rzeczywiście naze dzieci potrzebują tyle "wiedzy" pompowanej im pamięciowo do głów? Jak w natłoku informacji podawanej w dodatku w błyskawicznym tempie, przyswajanej głównie pamięciowo, mają wartościować sobie wagę przekazywanej wiedzy, skoro wszystko jest najważniejsze w mniemaniu nauczycieli? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z własnego doświadczenia wiem, że przy nadmiarze bodźców tworzy się w pewnym momencie blokada w mózgu, taki swoisty wyłącznik bezpieczeństwa, który nie dopuszcza do "przegrzania" umysłu. I co wtedy? Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na kształtowanie pozytywnych emocji, chwalebnych postaw, moralności? Oczywiście, można powiedzieć, że szkoła jest od nauczania, od wychowania są rodzice, dom.&amp;nbsp;Kiedy 3/4 swojego życia spędza się w szkole, to nie ma ona wpływu na naszą moralność, emocjonalność? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzieci wracają do domów i siadają przed komputerami. To źle?&amp;nbsp;Oczywiście, że nie, ale &amp;nbsp;portale społecznościowe odzierają ludzi z emocjonalności związanej z bezpośrednim kontaktem z drugim człowiekiem. W sieci, w zaciszu własnego pokoju, czują się bezkarni. Powoli zapominają o normalnych relacjach międzyludzkich, a co dopiero o postawach związanych z relacjami chociażby ze zwierzętami. Dramatyzuję? Może trochę, ale tworząc obraz współczesnego społeczeństwa w Polsce, próbuję znaleźć sposób na przełamanie obojętności, lub co gorsze, złych postaw w temacie, który mnie w projekcie najbardziej interesuje. Czy jest to możliwe w odniesieniu do tego, co napisałem poniżej? Jestem przekonany, że tak, tylko trzeba wypracować &amp;nbsp;sposoby pokazania ludziom korzyści wynikających z takiej a nie innej postawy czy zachowania. Może trzeba wylansować jakąś modę na określone zachowania. Postarać się, żeby las stał się znowu "trendy". Może wtedy krok po kroku uda się wrócić do tego, co jeszcze kilkanaście lat temu było takie ludzkie, takie fajne.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-1114898801283268796?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/1114898801283268796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/ochrona-lasow-w-polsce-koniec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1114898801283268796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1114898801283268796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/ochrona-lasow-w-polsce-koniec.html' title='Ochrona lasów w Polsce - koniec przemyśleń... :)'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-5292994586942060460</id><published>2011-02-21T10:45:00.000+01:00</published><updated>2011-02-21T10:45:22.280+01:00</updated><title type='text'>Przemyśleń o lasach ciąg dalszy...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Potrzebne są działania systemowe... co przez to rozumiem? Rozumiem przez to, że w szkołach, różnych działaniach, medialnych też,&amp;nbsp;na skalę całego kraju powinno być prowadzone łopatologiczne wkładanie do głów zachowań proekologicznych, ochroniarskich dotyczących lasów. Jak to się dzieje, że dla krajów skandynawskich zachowania związane ze współżyciem z lasem są oczywiste, ważne, a dla nas w Polsce, w której jak rzadko w którym kraju europejskim mamy ogromne połacie lasów, dzikich lasów, istnieje ogromny potencjał rozwoju chociażby turystyki, to ogromne bogactwo traktuje się marginalnie? Czy jesteśmy jako kraj potęgą&amp;nbsp;przemysłową, rolniczą przy gigantach Europy Zachodniej? Chyba raczej nie... Każdy kraj ma swoją wiodącą specyfikę, niemal specjalizuje się w określonych dziedzinach. Polska traktowana jest jako kraj dopiero rozwijający się gospodarczo, ekonomicznie i w każdej innej kategorii, czy nam się to podoba czy nie. Czy możemy stać się potęgą przemysłową, elektroniczną, która może konkurować z Niemcami, Francją, Anglią? Hmmmm.... Wielu zagranicznych gości podkreśla coś, co nam się generalnie nie podoba, ale dla nich jest swoistą atrakcją. Mamy w Polsce pewien pierwotny stan bycia, który my nazywamy zacofaniem. Dlaczego w naszym przekonaniu słabości Polski nie przekuć na korzyści? Dlaczego szerokie rozlewiska Biebrzy czy dzikie knieje puszcz, właśnie dlatego, że się uchowały jako takie dzikie, nieuporządkowane prawdopodobnie z braku funduszy na kolejne budowy, różnego rodzaju ingerencje w przyrodę, nie mogą się stać naszą dumą narodową? No nie mogą, bo nikt tego nie postrzega jako dumę :(. Jasne, można powiedzieć tak - Skandynaw może sobie kochać swoją naturę, podjeżdżając&amp;nbsp;do swojego ukochanego lasu luksusowym ukochanym volvo&amp;nbsp;ze swojego pełnego wygód domu.&amp;nbsp;To przywilej społeczeństwa rozwiniętego, które dorobiło się lodówek, zmywarek, płaskich telewizorów już w poprzednich pokoleniach, kiedy społęczenstwo&amp;nbsp;polskie zmagało się z kryzysem socjalistycznym, kiedy na kolorowy telewizor dostawało się&amp;nbsp;przydział, podobnie jak na samochód czy maszynkę gazową. Oni od lat mają to, co dopiero niedawno stało się w miarę dostępne dla Polaka. I tutaj można w pewnym sensie zrozumieć rozszalały konsumpcjonizm naszego społeczeństwa. Niepokoi mnie coś innego... że za tym materializmem&amp;nbsp;nie idzie zdrowy rozsądek, rozum, planowe perspektywiczne myślenie, mądre kierowanie rozwojem społeczeństwa. Pewnie, można powiedzieć: co tam lasy, przyroda, dzisiaj nie mam czasu nawet żeby usiąść spokojnie i odpocząć w domu, a co dopiero łazić po lesie... no właśnie, dzisiaj... Za 15- 20 lat, jak ten czs się znajdzie, może się okazać, że nie mamy gdzie "łazić"... Bardzo żałuję, że zachłystując się dobrami "zachodnimi", cudeńkami techniki,&amp;nbsp;w wielu dziedzinach, też w ochronie przyrody zatraciliśmy myślenie perspektywiczne, planowanie. Dla 90 % społeczeństwa w Polsce ważne jest dziś i teraz za każdą cenę, dla decydentów również. Ubolewam, że jedynie akcje ekologicznych fanatyków i zapaleńców powodują od czasu do czasu jakieś trzeźwiejsze spojrzenie. Szkoda, że w takich realiach&amp;nbsp;dochodzą do głosu głównie ludzie propagujący skrajne postawy, którzy najchętniej chcieli by ogrodzić puszcze, góry, lasy zasiekami z drutu kolczastego. A to nie tędy droga, w moim przekonaniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-5292994586942060460?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/5292994586942060460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/przemyslen-o-lasach-ciag-dalszy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5292994586942060460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5292994586942060460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/przemyslen-o-lasach-ciag-dalszy.html' title='Przemyśleń o lasach ciąg dalszy...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-8526787291571830762</id><published>2011-02-18T14:14:00.000+01:00</published><updated>2011-02-18T14:14:45.326+01:00</updated><title type='text'>CZY LASY TO DOBRO NARODOWE W POLSCE?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy lasy są dla nas jakąkolwiek wartością? Dla Skandynawów jest to oczywiste. Oni nie rozumieją innej postawy. Tam las jest tak samo ważny jak supermarket w miejscowości czy szkoła. Jak to wygląda w Polsce? Kiedy kontaktujemy się z lasem w Polsce? Dokładnie tak - "kontaktujemy się"... Jako dziecko normą były popołudniowe czy weekendowe wypady na spacery z rodzicami do lasu. Dzisiaj? Przeciętny Polak w mieście nie wychyla nosa poza samochód, jadąc często między jedną pracą a drugą, więc las ogląda najczęściej zza szyby auta. Najszybciej z przyrodą skontantuje się mieszkaniec miasta mając psa, ograniczając kontakt poranny i wieczorny do skweru przed blokiem lub alejki spacerowej przed domem. Większość z nas swój wolny czas woli spędzić w przytulnych, ciepłych alejkach wielkich centrów handlowych, niż tłuc się po surowym, zimnym lesie, gdzie nic nie da się kupić, zjeść, wypić... Czym dla przyszłych mieszkańców nowo budowanych osiedli pięknych domków jednorodzinnych są okoliczne lasy widać, kiedy wejdzie się do takiego zagajnika obok budowy. Góry śmieci nie są wytworem ludzi mieszkających kilkadziesiąt kilometrów dalej. Najczęściej w lasach bywają pasjonaci sportów, od ludzi biegających (coraz mniej ich), przez rowerzytów po... , kierowców quadów (o zgrozo). Czy są to pasjonaci dobra narodowego, jakim jest las? Proszę zatrzymać, jak pozwoli na to, kierowcę quada i zapytać jakie gatunki drzew rosną wokół niego.... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do czego zmierzają moje wątpliwości? Zastanawiam się, jaki procent mieszkańców Polski jest w żywotny sposób zainteresowany sprawami lasu, jego ochroną. Jaki procent ma&amp;nbsp;umiejętność zachowań w lesie? Tak jak w przypadku lasów deszczowych, tak i w naszych lasach jest potrzebne działanie systemowe, budzące świadomość potrzeby chronienia i pokazujące sposoby takiego działania, z podkreśleniem korzyści z tego płynących dla przeciętnego obywatela. Co do tego ostatniego podnoszenia świadomości mam ogromne wątpliwości, widzą, jak w mojej pracy zamiast odchodzić od papierów, od dwóch dni dokłada się kolejne dokumenty papierowe. Zamiast jednej kartki formatu A4 dotąd wypełnianej w pracy pogotowia ratunkowego, dzisiaj wypełniane są ... 4 takie kartki, zadrukowane jednostronnie, bo... samokopiujące! Gdzieś w jakiejś strukturze ochrony zdrowia ktoś ma gdzieś coś mu tak bardzo odległego, jak ochrona lasów przed wycinką na takie papiery, bo trudno nazwać tą makulaturę dokumentacją! i ci decydenci kształtują właśnie świadomość narodową co do potrzeby ochrony lasów, przyrody, bo przykład przecież idzie z góry, prawda? Podobnie jak od, ochydne słowa, za przeproszeniem, celebrytów i lanserów. Taka pani Anna Mucha, zakładają na siebie futro z jakiegoś martwego zwierzęcia, jaki styl lansuje? Chyba jedynie polski, bo cały świat krytykuje farmy, przetrzymywanie tam zwierząt futerkowych, a tym bardziej futra ze zwierząt dziko żyjących. Według wielu ludzi na forach w internecie, pani Mucha zatrzymała się wyraźnie w rozwoju swojej świadomości na poziomie człowieka jaskiniowego, który wtedy nie miał alterntywy i nosił na sobie skóry. Albo nikt jej nie pokazał nie mniej ciepłych wytworów ludzkiej ręki, takich jak tkaniny syntetyczne. Chociaż z drugiej strony, degradacja tkanin syntetycznych o zużyciu będzie o wiele trudniejsza niż naturalnej skóry... hmmm. Ale jest jeszcze recykling, który w Polsce raczkuje, albo przybiera paradoksalnie rozbudowane wymogami zasady co do tego, co gdzie mamy odłożyć. I znowu, gdzie jest złoty środek w tym wszystkim? Wegetarianie zakrzykną: "mordercy, nie jedzcie krów." A dlaczego, z drugiej strony, skoro jesteśmy przystosowani do spożywania diety mieszanej? Może lepiej krzyczeć: "jedzcie mniej krów!"? jak to powiedzieć mieszkańcom Argentyny, u których podstawą diety jest mięso? Jak już jemy te krowy, to zostają z nich skóry. DLaczego nie produkować z nich ciepłego ubrania? No tak, nie jestem jednak pewien, co na sobie miała pamiętnego wieczoru Anna Mucha, ale raczej na pewno nie futerko z krowy...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-8526787291571830762?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/8526787291571830762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/czy-lasy-to-dobro-narodowe-w-polsce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8526787291571830762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8526787291571830762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/czy-lasy-to-dobro-narodowe-w-polsce.html' title='CZY LASY TO DOBRO NARODOWE W POLSCE?'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-853643770412683278</id><published>2011-02-18T10:28:00.000+01:00</published><updated>2011-04-29T09:38:16.212+02:00</updated><title type='text'>OCIEPLENIE KLIMATU... :) :) :) ?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;Nie, żebym miał wątpliwości, chociaż.... Wczoraj przeczytałem artykuł pewnego polskiego naukowca, który analizował zmiany klimatyczne w aspekcie surowości &amp;nbsp;zim, które od 2 lat skuwają mrozem Polskę. Konkluzja jest jedna - mróz mrozem, śnieg śniegiem,&amp;nbsp;a i tak temperatury globalne idą w górę. Liczby podobno tłumaczą wszystko, ale w odczuciu człowieka, który wychodzi na - 4 stopniowy mróz i odśnieża samochód z 10 cm warstwy śniegu, jakoś nie bardzo. Może lodowce się topią, może podnosi się poziom mórz globalnie, ale jakoś nie odczuwam na razie tego ocieplenia, a wręcz przeciwnie. Nieufnie podchodzę do takich danych po tym, jak niedawno opublikowano maile sugerujące manipulację danymi przez najważniejsze autorytety w temacie klimatologii światowej. Myślę, że we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Często spotykamy się w tematach ochrony przyrody z ludźmi wykazującymi skrajne postawy. Jeżeli mówi się o ochronie przyrody ostatnio, to w aspekcie różnych ekstremalnych akcji, które paradoksalnie nie przydają popularności tematyce ekologicznej. Nie jest winą ludzi, że mieszkają w miejscowości, w której chcą żyć lepiej i wygodniej, jak w pozostałych regionach. Myślę oczywiście o słynnej sprawie obwodnicy Augustowa. Często zastanawiałem się nad tą sprawą i kilkoma jej podobnymi, bo w podobny sposób funkcjonują problemy i zagadnienia związane z ochroną przyrody w tropikach.Myślę, że warto wypracowywać w takich sytuacjach kompromis, bo nie sposób zamknąć ludzi w skansenach pod chlubnym sztandarem dbania o przyrodę. Kompromisy są w wielu przypadkach możliwe, jak dowodzą miejsca i tereny, gdzie dano ludziom alternatywę. W Augustowie do dzisiaj, jak mi wiadomo, takiej alternatywy, planu B, nie wypracowano. Nie sprzyja to ani dobrej atmosferze w temacie ochrony przyrody, ani wsparciu&amp;nbsp; ze strony miejscowych ludzi tej ochrony. Ekoaktywiści przyjadą i pojadą, a mieszkańcy i przyroda zostaną pozostawieni samym sobie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-853643770412683278?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/853643770412683278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/ocieplenie-klimatu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/853643770412683278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/853643770412683278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/ocieplenie-klimatu.html' title='OCIEPLENIE KLIMATU... :) :) :) ?'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-3566211082901668991</id><published>2011-02-17T15:00:00.000+01:00</published><updated>2011-02-17T15:00:46.575+01:00</updated><title type='text'>DLACZEGO FUNDACJA?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fundacje do niedawna cieszyły się w Polsce podejrzaną sławą. Z różnych przyczyn były traktowane z nieufnością. Dzisiaj jest to jedna z nielicznych&amp;nbsp;form, obok stowarzyszeń, w której jest możliwe&amp;nbsp;formalno prawne nawiązanie współpracy między działaniami prywatnymi a publicznymi, państwowymi. Założenie fundacji wiąże się z określonymi obowiązkami, ale i umożliwia współpracę na takich polach, na których nie jest ona możliwa w przypadku funkcjonowania firmy czy osoby prywatnej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego założyliśmy Fundację "Moja Dżungla"? Wyjaśnię, uprzedzając uwagi i pytania, ewentualne wątpliwości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy działalności głównie edukacyjnej, publicznej , jaką prowadzi Projekt Ecotropicana,&amp;nbsp;małe są szanse na uzyskanie dochodów z tej działalności, pozwalających na rozwijanie pomysłu Ecotropicany. W każdej sprawie, nawet dotyczącej pozyskania terenu&amp;nbsp;na stałą działalność&amp;nbsp;podmioty samorządowe czy państwowe nie&amp;nbsp;są zainteresowane rozmową z prywatnymi przedsiębiorcami. Uwarunkowane to jest przepisami, zasadami unijnymi, itd. Fundacje i stowarzyszenia umożliwiają również dostęp i szansę na korzystanie z szerokich zasobów finansowych innych organizacji pozarządowych, pod warunkiem ścisłego wykorzystania tych zasobów na cele określone w planie działania. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fundacja "Moja Dżungla", Projekt Ecotropicana od początku zawiera się w swojej działalności w obrębie tematów związanych ze światem tropikalnym, w szerokim tego słowa znaczeniu. Naszym celem jest jak najszersze propagowanie kultury oraz pokazywanie, przybliżanie stylu życia ludzi mieszkających na terenach powszechnie określanych światem tropików. Nasza, polska wiedza o życiu tam jest bardzo skąpa, zawiera się często do znanych stereotypów, kilku przeczytanych książek podróżniczych i znajomości kilku owoców tropikalnych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można zadać pytanie: po co nam wiedza o świecie oddalonym od nas o kilka tysięcy kilometrów? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiedza taka niesie za sobą możliwość przejęcia przynajmniej niektórych sposobów i form funkcjonowania, niezwykle korzystnych z punktu widzenia naszego funkcjonowania w rozpędzonej, zagonionej Europie. Tropiki to&amp;nbsp;też ogromna skarbnica doznań zmysłowych, a w końcu to niespełniona tęsknota wielu z nas, ludzi żyjących w kraju, gdzie przez ponad pół roku panuje przejmujące zimno...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nasze działania chcielibyśmy oprzeć w większości na funduszach pozyskanych, żeby dostęp do naszej wiedzy, działań był jak najszerszy, jak najpowszechniejszy, nie ograniczony zasobnością portfela tych, którzy mieliby ochotę nas odwiedzić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poprzez fundację chcemy włączyć się również w działania w krajach tropikalnych, na zasadzie partnerskiej wymiany kulturalnej. Niebagatelną część tych działań ma stanowić włączenie się w światowe programy ochrony lasów deszczowych. Pracujemy nad tym od roku, teraz poprzez fundację nasze możliwości znacznie się poszerzają. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To tylko niektóre z aspektów działania Fundacji "Moja Dżungla". W razie pytań, jestem do dyspozycji...:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-3566211082901668991?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/3566211082901668991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/dlaczego-fundacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/3566211082901668991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/3566211082901668991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/dlaczego-fundacja.html' title='DLACZEGO FUNDACJA?'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-9098701073701604187</id><published>2011-02-17T14:31:00.000+01:00</published><updated>2011-02-17T14:31:05.214+01:00</updated><title type='text'>FUNDACJA "MOJA DŻUNGLA" DZIAŁA !!</title><content type='html'>Wreszcie! Po miesiącach poprawek w dokumentacji, zarejestrowaiśmy niedawno naszą fundację! Jest już wpis do KRS, jest NIP i REGON, słowem wszystko, co prawnie jest potrzebne do działania dla organizacji pozarządowej. Hurrraaa!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-9098701073701604187?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/9098701073701604187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/fundacja-moja-dzungla-dziaa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/9098701073701604187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/9098701073701604187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/fundacja-moja-dzungla-dziaa.html' title='FUNDACJA &quot;MOJA DŻUNGLA&quot; DZIAŁA !!'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-3404957194278087654</id><published>2011-02-16T10:13:00.000+01:00</published><updated>2011-02-16T10:13:08.140+01:00</updated><title type='text'>ZIMA, ZIMA, ZIMA...BRRRRR...</title><content type='html'>O rany, jak dawno mie tutaj nie było :). Styczeń, luty...&amp;nbsp;tygodnie przemijają w zawrotnym tempie. Środek zimy, ale już wypatruję wiosny. Fajnie, że od czasu do czasu zaświeci Słońce, bo mróz, albo okolice 0 stopni nie służą mojemu dobremu nastrojowi. Dzisiaj świeci Słońce i życie staje się od razu piękniejsze :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-3404957194278087654?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/3404957194278087654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/zima-zima-zimabrrrrr.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/3404957194278087654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/3404957194278087654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/02/zima-zima-zimabrrrrr.html' title='ZIMA, ZIMA, ZIMA...BRRRRR...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-1673973616274081546</id><published>2011-01-04T12:29:00.000+01:00</published><updated>2011-01-04T12:30:53.719+01:00</updated><title type='text'>SYLWESTER 2010 I JUŻ PO...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black; color: red;"&gt;Sylwester i po sylwestrze, game over :). Tak się umówiliśmy, że to właśnie ten dzień będzie kończył jeden cykl a zaczynał drugi, no to mamy, 2011 cykl roczny :). I niby wszystko zaczyna się od nowa? W sumie coś w tym jest, życie zatacza koła roczne, dzienne, cykliczne... Jaki był dla mnie 2010? INTENSYWNY, PEŁEN ŻYCIOWYCH ZWROTÓW, PODEJMOWANIA TRUDNYCH DECYZJI, PEŁEN WALKI... na przełomie&amp;nbsp;z nowym rokiem za to uzyskałem, może odzyskałem&amp;nbsp;wszystko, co okazało się tak ważne dla mnie wtedy, kiedy zacząłem je tracić...biorąc pod uwagę&amp;nbsp;wszystkie wydarzenia, pracę, finanse, zaangażowanie... warto było podjąć to wszystko, żeby wszystko zyskać na koniec tego&amp;nbsp;&amp;nbsp;zwariowanego dla mnie 2010 roku. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black; color: red;"&gt;.............&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black; color: red;"&gt;A sama impreza sylwestrowa? Hmmm, najlepiej, jakby wypowiadali się uczestnicy, ale smsy z podziękowaniami sugerują, że oście byli zadowoleni :). Osobiście byłem tak skupiony na obsłudze technicznej zabawy, że wiele rzeczy z zabawy&amp;nbsp;mi umykało. Na pewno miłą niespodzianką był pobyt w Eco ekipy TVN 24, która na żywo realizowała właśnie OD NAS, Z ECOTROPICANY,&amp;nbsp; wejścia sylwestrowe na antenę ogólnopolską z Poznania! To co założyliśmy, zrealizowaliśmy podczas tej zabawy - dobrze dobraną, bo chwaloną muzykę, ciepło, tepmeratura osiągała takie poziomy, że goście prosili kilka razy o wyłączenie ogrzewania :) :) :) dobre jedzenie, którego było tyle, że sporo jeszcze zostało... słowem, wygląda na to, że impreza przeszła do historii znowu jako udana :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-1673973616274081546?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/1673973616274081546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/01/sylwester-2010-i-juz-po.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1673973616274081546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1673973616274081546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2011/01/sylwester-2010-i-juz-po.html' title='SYLWESTER 2010 I JUŻ PO...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-4138753785703898349</id><published>2010-12-28T12:31:00.000+01:00</published><updated>2010-12-28T12:31:13.395+01:00</updated><title type='text'>CZAS PRZYJĄĆ DO ŚWIADOMOŚCI ZIMĘ...?</title><content type='html'>Łapię się na tym, że cały czas czekam na ostateczne ocieplenie, traktując zimę taką jaka jest teraz jako proces przejściowy, chwilowy, jakiś wybryk natury. A przecież takie właśnie zimy, trwające mrozem przez 3 - 5 miesięcy to właśnie jest norma w tej szerokości geograficznej. Przez lata przyzwyczailiśmy się do zim łagodnych, właściwie nieustających jesieni i wiosen, a teraz&amp;nbsp;dziwimy się, i zwlekamy z zakupami ciepłych czapek, rękawiczek...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-4138753785703898349?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/4138753785703898349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/12/czas-przyjac-do-swiadomosci-zime.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4138753785703898349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4138753785703898349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/12/czas-przyjac-do-swiadomosci-zime.html' title='CZAS PRZYJĄĆ DO ŚWIADOMOŚCI ZIMĘ...?'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-4294073615380653848</id><published>2010-12-28T12:20:00.000+01:00</published><updated>2010-12-28T12:20:50.931+01:00</updated><title type='text'>MINUS 11...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #9fc5e8;"&gt;Są takie dni,&amp;nbsp;chwile, kiedy buzia sama się śmieje, twarz promienieje pogodą ducha i chce się żyć :). Mimo 11 stopniowego mrozu świeci Słońce, co dodatkowo rozpromienia dzień, daje poczucie ciepła i radości :). Piękna zima, wczesna zima... rzeczywiście, jakby tak się zastanowić, to jesteśmy jednym z niewielu krajów, w którym doznajemy w przyrodzie tylu przemian. Chodząc dzisiaj po ulicach Gniezna, skacząc przez zaspy śniegu na poboczach wyobraziłem sobie te same miejsca jeszcze kilka tygodni temu, suche, rozświetlone Słońcem, rozgrzane i wypełnione zielenią drzew i krzewów. Dzisiaj krajobraz zrobił się czarno biały. Ma to swój urok, nie przeczę, szczególnie, jeżeli ma się to na chwilę, mogąc uciec do ciepła krajów południowych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-4294073615380653848?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/4294073615380653848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/12/minus-11.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4294073615380653848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4294073615380653848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/12/minus-11.html' title='MINUS 11...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-6643189882391008583</id><published>2010-12-27T10:45:00.000+01:00</published><updated>2010-12-27T10:45:48.695+01:00</updated><title type='text'>POŚWIĄTECZNE REFLEKSJE...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #e69138;"&gt;I po świętach! Wstał dzisiaj normalny, mroźny, grudniowy dzień... przed nami koniec roku... dla&amp;nbsp;jednych jeszcze bardziej przejmująca i wzruszająca data, dla innych po prostu kolejna okazja do świętowania, zabawy... każdy z nas osobiście i różnie podchodzi do takich dat. Są ludzie, którzy czas mierzą od święta do święta, zwracając ogromną uwagę na celebrowanie i tradycję, inni traktują&amp;nbsp;te daty&amp;nbsp;jak normalny, zwykły dzień... Wigilię, pierwsze święto spędziłem z konieczności w pracy, w poradni. Ogromna liczba&amp;nbsp; pacjentów, głównie z dziećmi... . Zawsze zaskakują mnie rodzice, którzy nie wykonują praktycznie nic, żadnego ruchu medycznego wobec swojego dziecka, kiedy pojawiają się pierwsze objawy chorobowe, tylko wsadzają dziecko do samochodu i przyjeżdżają do lekarza. Zawsze zastanawia mnie, o czym to świadczy? Przecież kiedyś, kiedy byłem dzieckiem, zawsze w domu znajdowały się chociażby "dyżurne" leki przeciwgorączkowe, bo dziecko może zagorączkować z przynajmniej 100 powodów, w pierwszych godzinach, nawet dniach niemożliwych do zróżnicowania. Czasem przyczyny mogą być banalne, często zwykłe pozostawienie dziecka w domu na dzień, dwa skutecznie likwiduje przyczynę często zwykłego przeziębienia, kiedy mały organizm&amp;nbsp; bez stresu związanego ze zmianą otoczenia, temperatury świetnie radzi sobie sam, z niewielką pomocą podstawowych leków. Kiedy patrzę na często powtarzające się twarze i nazwiska ludzi, którzy regularnie odwiedzają poradnię ... nocą z dziećmi, zastanawiam się wtedy, gdzie tkwi problem....&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #e69138;"&gt;.........................&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #e69138;"&gt;Wracając do świąt... w tradycji polskiej, katolickiej&amp;nbsp;mocno preferowany jest slogan świąt rodzinnych. Bo przecież chrystusowa rodzina, dziwna, bo dziwna (kto zagłębił się w ostatnie newsy dotyczące dziejów Chrystusa, ten wie, o czym piszę), ale tworzyła schemat "rodziny". Bombardują nas wtedy w duchu tej tradycji ze wszystkich mediów reklamy i informacje o rodzinnym spędzaniu czasu, rodzinnych prezentach, rodzinnych przyjęciach... patrząc na to dzisiaj z trochę innej perspektywy smutno zastanawiam się wtedy nad ludźmi, którzy nie mają rodzin, którzy są sami, są singlami... jakie to muszą być smutne i przejmujące dni, jeżeli dadzą się ponieść emocjom nakręcanym przez wszystkich&amp;nbsp;i wszystko dookoła. Singiel z założenia, z wyboru? To raczej fikcja. Każdy ma w sobie potrzebę bycia dla kogoś, bycia z kimś bliskim, najbliższym... nie zawsze jednak odnajdują się te przysłowiowe "połówki pomarańczy", i wtedy te dni budzą najczęściej smutne refleksje, stojące w wielkim kontraście do uśmiechniętych buziek spoglądających na nas z reklam na ulicach czy z ekranu telewizora. Single?&amp;nbsp;A co mają powiedzieć rozwiedzeni, którzy jeszcze sobie życia nie poukładali na nowo? No tak, takimi ludźmi tradycja katolicka się nie zajmuje, to chrześcijańscy wykolejeńcy, wyrzutki, którzy nie wpasowują się w "rodzinne świętowanie"... Nawet goszcząc w swoich byłych domach, czego mają sobie życzyć...? A czego mogą sobie życzyć ludzie "zawieszeni w próżni", którzy nie wiedzą na czym stoją, próbując budować coś od nowa? Czego mogą sobie życzyć ludzie bezdomni, samotni, sieroty, którym zabrakło rodzin...? Też nie wpasowują się w te święta... Prezenty? Dla samego siebie? Dla ludzi, o których nawet nie jest się pewnym, czy tego sobie życzą? Patrząc na drugą stronę świątecznego medalu, zaczynam rozumieć tych, którzy jeżeli nie mogą spędzić tego czasu&amp;nbsp;według "szczęśliwego standardu rodzinnego", wolą ten okres spędzić gdzieś z dala od świątecznego, "rodzinnego" szału szczęścia i radości...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #e69138;"&gt;Czego sobie wtedy&amp;nbsp;życzą? Żeby kolejne święta, jeśli już&amp;nbsp;mają i muszą być, były spokojniejsze, bardziej zrównoważone pod każdym względem...? Poukładania sobie życia? Brrrr.... tego nie muszą sobie życzyć, bo przecież do tego dążą od początku zmian, które w ich życiu nastąpiły. Single, samotni, rozwiedzeni&amp;nbsp;organizują sobie życie dzień po dniu i bez tych życzeń, szukają swojej drogi do szczęścia... Bo przecież święta to też czas życzeń... Próbowałem rozejrzeć się wokół siebie w poszukiwaniu tych reklamowych, szczęśliwych rodzin... niestety, najczęściej bywa tak, że kiedy zaczyna się myśleć o marzeniach, potrzebach, jeszcze bardziej na zasadzie kontrastu wypływają troski i problemy, przeszkadzające w osiągnięciu tego "życzeniowego szczęścia". Tak po prostu jesteśmy skonstruowani, i te dni w poradni, dni przecież radosne, świąteczne pokazały mi, ile trosk i niepokojów siedzi w ludziach, którym składałem życzenia. A może ci ludzie zgubili umiejętność cieszenia się drobnymi, zwykłymi przyjemnościami życia codziennego? Troski i kłopoty codziennej egzystencji zdominowały nawet drobne, codzienne radości... to bardzo mocno było słychać z wypowiedzi ludzi, którzy odwiedzili mnie w pracy. Może czas najwyższy nauczyć się cieszyć z codzienności, bo dzień po dniu mija w pogoni za tym wielkim szczęściem, i tylko za nim...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-6643189882391008583?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/6643189882391008583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/12/poswiateczne-refleksje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6643189882391008583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6643189882391008583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/12/poswiateczne-refleksje.html' title='POŚWIĄTECZNE REFLEKSJE...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-6618144613883337991</id><published>2010-12-24T18:18:00.000+01:00</published><updated>2010-12-24T18:18:06.456+01:00</updated><title type='text'>WIGILIA...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;Kiedy zajrzałem na swojego bloga, przeraziłem się czasem od ostatniego wpisu... ponad miesiąc codziennej gonitwy, miesiąc codziennych spraw, które wypełniają po brzegi dobę od podniesienia głowy z poduszki rankiem po położenie jej na niej znowu nocą... w międzyczasie deszcze zamieniły się w śnieżyce, rozmokła ziemia wokół Eco zamieniła się w skutą mrozem bryłę lub przykryła się kołderką... pół metrową śniegu... resztki zieleni zniknęły i nastała chyba najwcześniejsza od lat zima. Zjawisko ze wszech miar pozytywne, piękne, jeśli jest mróz i wspomniany śnieg. Chociaż... już tęsknię do ciepła i zieleni innych pór roku, innych światów... ;). Na razie Eco jak rok temu wygląda jak stacja arktyczna, a ponieważ ze względów oszczędnościowych zrezygnowaliśmy z roślin żywych, "rozruch" obiektu przed imprezami wygląda trochę futurystycznie i kosmicznie :). Dlaczego? Najpierw trzeba pokonać zalodzoną kłódkę przy bramie. Wjeżdża się wtedy na zalodzony parking, idzie do zalodzonych i zasypanych śniegiem namiotów... Po chwili odsuwając po kolei zalodzone i osypujące nas szronem plandeki, wchodzimy do hali plażowej, i po chwili do zielonej... w istocie, zielonej, chociaż doskonałe imitacje roślin tropikalnych wyglądają na początku trochę nierealnie w temperaturze czasem grubo poniżej zera :). Trochę przypomina to jakiś kataklizm, jakby nadeszło nagłe zlodowacenie w strefę, gdzie temperatura nigdy nie spadała poniżej 20 stopni :). Kolejny krok to tablica rozdzielcza z włącznikami... pstryk, pstryk, pstryk... i pogrążona w hibernacyjnym śnie dżunglowa arka budzi się powoli do snu... przypomina to mi&amp;nbsp;trochę rozruch jakiegoś statku kosmicznego, przez wieki uśpionego w kosmicznej otchłani, przypadkowo odkrytego przez inny statek, na który dociera wyprawa rozpoznawcza... naoglądałem się chyba jakiś kosmicznych filmów... :)... ale naprawdę tak to wygląda. Goście nigdy nie mają okazji zobaczyć tego etapu, w którym Eco budzi się do życia. Po chwili rozświetlają się lampy, gabloty, drewniane domki... Zaczynają szumieć nagrzewnice, tłocząc ciepłe powietrze do środka, ruszają sprzęty barowe, zaczyna grać muzyka, pojawiają się obrazy dżungli w telewizji... mija chwila i można rozebrać się z ciepłych ciuchów, robi się ciepło i przytulnie... podczas kiedy na dworze zamieć śnieżna albo trzaskający mróz. Wspaniałe uczucie i niezwykłe doznanie. Brakuje tylko gorących bąbelków w wannie i sauny. Ale kto wie, kto wie, może kiedyś...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;Zebrało mi się na refleksje o Eco, bo cieszy mnie każda chwila spędzona w namiotach razem z gośćmi, dziećmi bawiącymi się w piasku naszej plaży. Wtedy szczególnie czuję sens tego działania, jak widzę rozbawione maluchy i zadowolonych rodziców. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;A święta... cóż... jedni spędzają je w gronie bliskich, inni samotnie, w kraju lub zagranicą, jeszcze inni w pracy. Kwestia wyboru i możliwości. Tak czy inaczej, bez względu na okoliczności, wszystkim życzę przede wszystkim chwili wytchnienia, spokoju i pozytywnej energii, która powinna płynąć i towarzyszyć takiemu czasowi... wszystkiego samego dobrego dla wszystkich... :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-6618144613883337991?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/6618144613883337991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/12/wigilia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6618144613883337991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6618144613883337991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/12/wigilia.html' title='WIGILIA...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-2161111187620490149</id><published>2010-11-22T12:28:00.000+01:00</published><updated>2010-11-22T12:28:05.727+01:00</updated><title type='text'>DESZCZOWY PONIEDZIAŁEK...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy działa się w obiekcie, którego wnętrze&amp;nbsp;od warunków zewnętrznych oddziela 3 mm ściana, bardzo zwraca się uwagę na czynniki atmosferyczne. Jestem w takim przykrym momencie pogodowym, którego najbardziej w Polsce nie lubię -&amp;nbsp;buro, zimno, mokro. Dzisiejsze 6 stopni ma od środy zamienić się w okolice 0 i śnieg, brrrrr. Eco przygotowuje się na Sylwestra i Karnawał. W tym roku spróbujemy działać zajęciowo i imprezowo też zimą. Wiemy, co to oznacza, i obiekt jest gotowy na takie funkcjonowanie. Paradoksalnie, kiedy przychodzi mróz, robi się sucho, co ułatwia o dziwo, dogrzanie. Prawdopodobnie wilgoć i w odczuciu i w realu pogarsza komfort cieplny, ale faktycznie przy minus 1, 2 zaczyna być na dworze ok :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-----------------&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Żaba" wróciła do Poznania po przeglądzie, ufff :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;----------------&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Święta tuż, tuż, jakby sugerować się tym, co&amp;nbsp;dzieje się&amp;nbsp;w sklepach :). Do świąt miesiąc, a tutaj kolendy, piosenki świąteczne, choinki i Gwiazdory na wystawach.... Co znaczy marketing ... :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-2161111187620490149?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/2161111187620490149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/deszczowy-poniedziaek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2161111187620490149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2161111187620490149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/deszczowy-poniedziaek.html' title='DESZCZOWY PONIEDZIAŁEK...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-695419757381926211</id><published>2010-11-19T12:49:00.000+01:00</published><updated>2010-11-19T12:49:41.340+01:00</updated><title type='text'>NASZA "ŻABA"...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="192" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_kiFcTdQ1p44/TOZj0Naz_0I/AAAAAAAAAww/Kx56nSwKPaU/s320/eco+prawa11.JPG" width="320" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Jest tylko jeden taki... :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_kiFcTdQ1p44/TOZj8dpXZjI/AAAAAAAAAw0/P8tQ1JdOIq8/s1600/eco+tyl+22.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_kiFcTdQ1p44/TOZj8dpXZjI/AAAAAAAAAw0/P8tQ1JdOIq8/s320/eco+tyl+22.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-695419757381926211?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/695419757381926211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/nasza-zaba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/695419757381926211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/695419757381926211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/nasza-zaba.html' title='NASZA &quot;ŻABA&quot;...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_kiFcTdQ1p44/TOZj0Naz_0I/AAAAAAAAAww/Kx56nSwKPaU/s72-c/eco+prawa11.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-2418538614716104802</id><published>2010-11-18T10:52:00.000+01:00</published><updated>2010-11-18T10:52:32.583+01:00</updated><title type='text'>"ŻABA" SMART WE WROCŁAWIU, WOLNE ŻYCIE ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: yellow;"&gt;Żaba, nasz firmowy Smart, pojechał z Kasią&amp;nbsp;do Wrocławia, do serwisu.... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: yellow;"&gt;Kręcę się między Gnieznem, gdzie teraz mieszkam, a Poznaniem, gdzie mam najwięcej spraw i właściwie&amp;nbsp;w nim głównie&amp;nbsp;funkcjonuję. Przyzwyczaiłem już znajomych, że znajdą mnie w Eco. Muszą teraz przyzwyczaić się, że krążę między Poznaniem a Gnieznem. Dziwne to uczucie, kiedy do domu wraca się jak do sypialni. Pracuję do 15, na 16 w dobrym układzie komunikacyjnym docieram do Poznania, załatwiam różne sprawy, służbowe, prywatne..., w końcu późnym wieczorem jadę na&amp;nbsp;basen, jest taki do 23.00 otwarty&amp;nbsp;(codziennie - wzięło mnie na poprawienie... kondycji&amp;nbsp;:):):) i albo wreszcie nocą odpoczywam&amp;nbsp;gdzieś "na mieście", albo wracam już pustą szosą do Gniezna... tak powoli wpadam w nowy rytm życia, wolnego życia ...:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-2418538614716104802?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/2418538614716104802/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/zaba-smart-we-wrocawiu-wolne-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2418538614716104802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2418538614716104802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/zaba-smart-we-wrocawiu-wolne-zycie.html' title='&quot;ŻABA&quot; SMART WE WROCŁAWIU, WOLNE ŻYCIE ...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-8310934327433804634</id><published>2010-11-14T22:28:00.000+01:00</published><updated>2010-11-14T22:28:46.333+01:00</updated><title type='text'>NOCNE OGLĄDANIE MTV...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: yellow;"&gt;EMA 2010... powtórka na MTV właśnie przed moimi oczami, czas zacząć myśleć o muzyce na Sylwestra, zaktualizować nagrania. Jutro spotkanie z&amp;nbsp;potencjalnym DJ em na imprezie w Ecotropicanie... &amp;nbsp;150 osób liczy na dobrą zabawę, więc zagra dwóch dj ów... DJ Marco.... :) i jeszcze ktoś, jutro może będę wiedział... Zaczyna się magiczny czas. MTV oglądam na zmianę z Władcą Pierścieni - Powrót Króla... kolejny raz, potworność, ale ten film ma w sobie coś magicznego...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-8310934327433804634?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/8310934327433804634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/nocne-ogladanie-mtv.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8310934327433804634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8310934327433804634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/nocne-ogladanie-mtv.html' title='NOCNE OGLĄDANIE MTV...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-610043098684069899</id><published>2010-11-13T09:44:00.000+01:00</published><updated>2010-11-13T10:00:37.600+01:00</updated><title type='text'>DO PRZODU...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;Niedawne spotkanie z Szefami Wydziału Urbanistyki Urzędu Miasta przebiegło&amp;nbsp;bardzo pozytywnie. Poznań potrzebuje nowych działań, fort V i jego otoczenie leży zupełnie zaniedbany, nieużyteczny, niebezpieczny pod każdym względem. A okoliczni mieszkańcy nie mają gdzie chodzić na spacery, nie mają gdzie usiąść z dziećmi na zabawę... mając dosłownie pod blokiem czy domem piękny kompleks leśny. Doskonale rozumią to&amp;nbsp;pracownicy Wydziału Urbanistyki, ale jak dotąd nikt nie przedstawił im sensownego planu zagospodarowania tego terenu. Noooo, umówmy się - kto będzie chciał zainwestować w teren zielony, obłożony licznymi klauzulami terenu chronionego? Noooo, tylko ludzie zakręceni na punkcie ochrony, którzy przy tym wszystkim mają pomysł na ludzkie zagospodarowanie obszaru i uczłowieczenie go dla ludzi... czyli zespół Ecotropicany :). Rzeczywiście, pomysł i koncepcja bardzo się spodobały, Dyrektor Jurga wydał nam określone dyspozycje i wskazówki, jk dalej postępować. Spotkanie zakończyło się konkretnymi ustaleniami, ruszamy do działania... na razie na papierze, to pierwszy etap... :)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-610043098684069899?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/610043098684069899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/do-przodu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/610043098684069899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/610043098684069899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/do-przodu.html' title='DO PRZODU...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-502873327150285554</id><published>2010-11-11T11:03:00.000+01:00</published><updated>2010-11-11T11:03:29.828+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: yellow; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;strong&gt;Życie dziwne figle płata... kiedy myślisz, że wszystko się układa, idzie w dobrym kierunku, kiedy zaufasz, uspokoisz się, wyciszysz i zaczynasz z ufnością myśleć coraz bardziej śmiało o przyszłości... kiedy masz już pewność, że trafił ci się los na loterii, wreszcie szczęśliwy los, ...kiedy znikną wątpliwości, uwagi, zastrzeżenia, a ich miejsce zajmą ciepłe i dobre myśli, radość bycia, funkcjonowania, tworzenia... kiedy myślisz, że najtrudniejsze chwile masz już za sobą... nagle życie dokonuje niespodziewanego zwrotu, odwraca się do ciebie plecami, wywracając&amp;nbsp;wszystko do góry nogami....&amp;nbsp;Da się żyć bez planu? Funkcjonować z dnia na dzień, nie wiedząc w jaką stronę się podąża? Plany są po to, żeby je zmieniać, modyfikować, kształtować i dostosowywać do zaistniałych warunków. Plany można wywrócić do góry nogami, jak zmienią się okoliczności, jak będzie się chciało zrobić je wspólnie... Ale co zrobić, jak wywraca się nagle i niespodziewanie wszystko, życie codzienne i niecodzienne, radości i&amp;nbsp;smutki? &amp;nbsp;Co zrobić jak traci się szansę na pokazanie tego, co dobre, co przepełnia serce i umysł po same brzegi...i pozostaje tylko możliwość bezsilnego, śmiesznego mówienia o tym, pisania... Co zrobić, jak okazuje się nagle, że pozostaje w życiu ogromna dziura pełna pustki, ciszy i spokoju, bardzo smutnego&amp;nbsp;spokoju....&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-502873327150285554?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/502873327150285554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/zycie-dziwne-figle-pata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/502873327150285554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/502873327150285554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/zycie-dziwne-figle-pata.html' title=''/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-2882973645905497031</id><published>2010-11-07T13:24:00.000+01:00</published><updated>2010-11-18T11:02:10.224+01:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - POWRÓT...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Wróciliśmy, wylądowaliśmy po 10 godzinach lotu nad wielką wodą... uff. To jednak jest silniejsze ode mnie, gdzieś ta obawa tkwi we mnie, a co będzie jakby... Paradoksalnie, lot nad wodą przebiegł całkowicie spokojnie, turbulencje i to duże zaczęły się nad Francją... Samolotem rzucało&amp;nbsp;głównie na boki, na szczęście, ale nawet młode stewardesy&amp;nbsp;miały wielkie oczy :). Dziwne to uczucie czuć zmagania maszyny z wiatrem, &amp;nbsp;a w dole widzieć &amp;nbsp;rozświetlone latarniami mijane miejscowości, uśpione najgłębszym, porannym snem... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Pobyt na wybrzeżu karaibskim zakończył podróż po Kostaryce. Podróż pełną nowych wrażeń, niespodziewanych odkryć, podczas której ...niektórzy z nas ;) poznali coś nowego, czego wcześniej nie znali. Jedne nowości były sympatyczne, inne okazały się nie do pokonania. Tropiki to specyficzne miejsce... przyszło nam żyć w Polsce, w której poza warunkami klimatycznymi ( zimno) i gospodarczymi (drogo) właściwie funkcjonujemy bardzo komfortowo. Podkreślają to wszyscy podróżnicy, którzy poznali dwa różne światy: europejski i tamten, tropikalny. Reakcje, komentarze i spostrzeżenia Kasi zweryfikowały mocno moje spojrzenie na wyjazdy w tamte rejony. Przestałem od dawna zwracać uwagę na pewne rzeczy i sposób funkcjonowania gdzieś tam, w dżungli, bo i tam żyje się normalnie, inaczej niż u nas, z pewnymi egzotycznymi dla nas zasadami, ale normalnie. Zapomina się po jakimś czasie chociażby o strachu przed zwierzętami, przed wszechobecnym życiem dookoła nas. Tego u nas, w Polsce, nie ma. Życie Natury toczy się nieco obok nas, w naszym cieniu. Mocno zdominowalismy przyrodę, a tam jest ona nieodłącznym elementem życia. W Polsce w naturalny sposób odgradzamy się od Natury, z racji klimatu jesteśmy mocno wyosobnieni przez grube ściany, dachy od przyrody. Z drugiej strony nie jest też nasz świat zwierząt i roślin tak mocno ekspansywny, jak w tropikach. Tam żyje się z przyrodą bliżej i już. Domy nie mają szyb, czasem ścian, śpisz pod palmowym dachem z biegającymi dookoła ciebie gekonami, z łażącymi pająkami, skorpionami pod nogami, odgrodzony cieniutką moskitierą od owadów, które chcą cię ukłuć. Odgłosy nocne dżungli powodują, że pierwsza noc dla nowicjusza zawsze jest trudna... Piekna plaża, palmy kokosowe... po prostu marzenie. mało kto jednak wie, że spacer pod nimi stanowi śmiertelne zagrożenie - spadające bezgłośnie kilkukilogramowe kokosy są przyczyną większej ilości śmierci niż ukąszenia jadowitych zwierząt... Dla mnie to są już rzeczy oczywiste, że nie chodzi się lub leży pod palmami z kokosami, dla kogoś kto przyjeżdża w tropiki upada nagle beztroski mit... Kto tego nie zaakceptuje, nie nauczy się kontrolować tej przyrody odrobinę inaczej niż w Polsce, ten nigdy tego nie polubi. Kasia nie polubiła... na razie :).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Nie, żeby jej się nic nie podobało. Przeciwnie, z zapałem fotografowała, wymyślała na podstawie wielu folderów atrakcje i pomysły na spędzenie czasu, chciała spróbować różnych sposobów na jego spędzanie&amp;nbsp; - zobaczyć dżunglę, zwierzęta, wulkany, ale i odpocząć na plaży mocząc się w 30 stopniowej wodzie turkusowego morza&amp;nbsp;karaibskiego. Wykazała się wieloma cechami osób od wielu lat jeżdżących w takie tereny, jak chociażby niezwykła spostrzegawczość, zadziwiająca nawet przewodników, rzucających się z aparatami fotograficznymi do owadów, które Kasia gdzieś wypatrzyła :). Chodzi też o fajną cechę nie marudzenia na takie czy inne warunki bytowe, ciekawość otoczenia, chęć poznawania nowego, przełamywanie pewnych barier i oporów, jak chociażby chodzenie na dużej wysokości po kołyszących się platformach w Monteverde... Mimo, że deklarowała na początku swoją niechęć i obawy do zwierząt, potrafiła je przełamywać ( przy kapucynkach złodziejkach było trudno, jedno zdjęcie się udało z nimi... tylko ;). Kobiecie trudniej znosi się upały, wilgoć, przepocone ubrania, ciągłą obawę przed wrogimi owadami... Kasia dała radę, ale żeby stało się to pasją jej życia... po pierwszym razie raczej deklaruje że nie :). Była na tej wyprawie dla mnie świetnym wykładnikiem tego, co może, a co nie, przypaść do gustu osobie, która wie w teorii coś o tropikach. Kasia nauczyła się o nich sporo "on line" w Kostaryce, pod koniec podróży ropoznając odgłosy puszczy, znosząc brak ciepłej wody, trzęsący się na dziurach samochód ( jak można zasnąć w&amp;nbsp;takich warunkach ;) czy hałas cykad i żab wokół głowy podczas snu... Po co to opisuję?&amp;nbsp;Często padają pytania o możliwość wyjazdów ze mną do dżungli, w tropiki. Jest to możliwe, ale trzeba jasno określić swoje oczekiwania, sprecyzować poziom i standard funkcjonowania tam. Nocowałem już&amp;nbsp;TAM w różnych warunkach - od hamaków rozwieszonych pomiędzy drzewami nad brzegiem rzeki w puszczy, przez namioty, tanie hoteliki z pordzewiałą miską i&amp;nbsp;obitym dzbankiem&amp;nbsp;jako umywalką i toaletą w końcu korytarza, w&amp;nbsp;której lepiej nie było zapalać światła i przyglądać się muszli klozetowej, po całkiem przyzwoite hotele i pensjonaty dla bogatszych turystów, z białą pościelą, białymi ręcznikami, różnymi do różnych części ciała, mydłem i emulsją do rąk na ręcznie malowanej farbami umywalce. Początki zawsze są trudne, i czy tropiki się pokocha czy się je&amp;nbsp;odpuści, zależy od chęci przełamania tych pierwszych,&amp;nbsp;trudnych barier i odmienności. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-2882973645905497031?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/2882973645905497031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/wrocilismy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2882973645905497031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2882973645905497031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/wrocilismy.html' title='KOSTARYKA - POWRÓT...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-5002195620497727706</id><published>2010-11-03T09:50:00.000+01:00</published><updated>2010-11-03T09:50:18.605+01:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - PLAYA CHIQUITA LODGE</title><content type='html'>&lt;span style="color: lime;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Wolfgang, energiczny, uśmiechnięty Niemiec, powitał nas w przewiewnej, cienistej wiacie swojego Playa Chiquita Lodge. Niezwykłe miejsce, bo zupełnie otwarte dla gości w sensie dosłownym. Do jego wiaty z regałami pełnymi książek można wejść po prostu z ulicy, podobnie jak do kuchni, jadalni, lodówek... Właściwie tam, czyli między Puerto Vieho a Manzanillo wszystko jest inaczej, niż w innych częściach Kostaryki. Inaczej, tzn. Nie widać okratowanych domów, wysokich płotów... Wolfgang mieszka w tej okolicy ... od 30 lat. Był jednym z pierwszych osadników nie Ticos... śmieje się, że ludzie jak dowiedzieli się, że płaci za ziemię, sami przychodzili do niego i proponowali sprzedaż za nieduże pieniądze hektarów. Większość deweloperów dzisiejszych na tym terenie odkupiła ziemię od niego. Pozostawił sobie najładniejsze fragmenty, najbardziej atrakcyjne, warte dzisiaj minimum 250 – 300 $ za.... metr kwadratowy. Przyglądam się człowiekowi, który porzucił praktykę prawniczą w Niemczech, w Kolonii, i wyjechał do Kostaryki. Opalony, uśmiechnięty, pewny siebie i zdecydowany... wpisuje się swoimi nawykami i stereotypami w styl życia miejscowych. Jak się okazało, dzień zaczyna od śniadania wspólnego z gośćmi przy swoim stoliku i prasówki. Wolfgang generalnie dużo czyta. Najczęściej widzimy go z książką w ręku. Okazał się istną skarbnicą wiedzy o Kostaryce, tym cenniejszy, że jest człowiekiem z Europy, który ożenił się z Kostarykanką, ma z nią dzieci, mocno wtopił się w ten sposób w ich życie, pozostając jednocześnie Europejczykiem. Sam nocleg u niego może nie luksusowy, ale ma coś, czego nie ma nikt z sąsiadów w tej cenie – 150 m dojście do własnej plaży przez dżunglę :). Same cabinas położone są w pięknym tropikalnym ogrodzie, a wysokie drzewa codziennie rano goszczą stado wyjców, więc nie potrzeba nastawiać budzika – 5 rano, skoro świt, zaczyna się ich piekielny koncert, którego nie da się przespać :). Sam gospodarz lekceważeniem patrzy na małpy, machając ręką z dezaprobatą, bo trasy ich podniebnych wędrówek prowadzą dokładnie nad miejscem, gdzie parkuje swoje samochody, a to skutkuje kupami małpimi spadającymi na całkiem niezłe auta ;). Generalnie bliski kontakt ze zwierzętami daje w Kostaryce pewną swobodę ich traktowania – nikt im nie robi krzywdy, ale też muszą znać granice ludzkiej tolerancji, bo inaczej kij, ścierka idą w ruch. Zabawnie wygląda walka z małpami złodziejkami lub ostronosami, czy szopami praczami, które całymi bandami potrafią plądrować kuchnie czy śmietniki. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-5002195620497727706?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/5002195620497727706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/kostaryka-playa-chiquita-lodge.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5002195620497727706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5002195620497727706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/11/kostaryka-playa-chiquita-lodge.html' title='KOSTARYKA - PLAYA CHIQUITA LODGE'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-5399987381645183067</id><published>2010-10-29T15:13:00.000+02:00</published><updated>2010-10-29T15:13:48.042+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - INTERIOR W DRODZE NA WYBRZEŻE KARAIBSKIE</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Na Osie dwa razy musiałem zawrócić z drogi. Raz, kiedy próbowaliśmy przejechać do Carate, miejsca na południowym wybrzeżu półwyspu... po kilku przeprawach wpław przez rzeki płynące z głębi półwyspu, jedna z nich okazała się nie do pokonania przez naszego Jimmiego - za niskie zawieszenie i błotnisty brzeg groził&amp;nbsp;zawieszeniem samochodu w błotnistej przybrzeżnej mazi, a podwyższony poziom wody zalaniem filtra powietrza, nie przystosowanego snurkelem do pokonywania większych głębokości wody. Nie ryzykowałem zatopienia auta i zawróciliśmy po 30 km jazdy gruntową, zniszczoną deszczami drogą przez wspaniałe lasy. Rzeczywiście Osa jest bajecznie zielona i bardzo urozmaicona pod względem roślinności. Widać to nawet przy drodze.&amp;nbsp;Zwierząt też jest dużo, małpy sajmiri widać nawet na&amp;nbsp;krzewach przy drodze, ary są codziennością, i nie przesadzam w tej opinii :). Następnego dnia pojechałem do Drake, mieściny po drugiej stronie półwyspu. Droga okazała się niespodziewanie dobra, wysypana drobnym grysem, niespecjalnie dziurawa, a kilka rzek i ich brody niespecjalnie trudne do pokonania. Niestety, umówiona wycieczka kajakami w zarośla namorzynowe zmusiła mnie do zawrócenia z drogi na jakieś 8 km przed Drake. Później po rozmowie z miejscowymi dowiedziałem się, że przed samym Drake jest kluczowe miejsce drogi, rzeka, która zmienia poziom wody w zależności od pływów pobliskiego oceanu. Żeby ją przejechać, trzeba trafić w odpływ, czyli do godzin połudnowych, popołudniu poziom wody wtłaczanej do ujścia podnosi się, z reguły uniemożliwiając przejazd. Generalnie na każdym kroku widać, jak ludzie są tutaj mocno uzależnieni od pogody. Brak mostów warunkuje możliwość przeprawy przez rzeki ich poziomem wody. Oni do tego podchodzą ze spokojem, że gdzieś nie dojadą dzisiaj czy jutro. Przybysze też przystosowali się do tego stylu. Żyją po prostu spokojniej... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Namorzyny, zarośla mangrowe... kajakiem to fajne doświadczenie. Niestety, spóźniłem się z uruchomieniem aparatu na kapitalny widok 4 ar lecących wprost na mnie, kiedy zachodzące Słońce miałem za plecami, a przed sobą granatowe burzowe niebo i jasnozielone magrowce. Ich kolory nigdy jeszcze nie były tutaj tak wyeksponowane jak w tym momencie. Niestety, przeleciały nad moją głową jak samoloty za szybko, mogłem tylko bezradnie rozłożyć ręce i krzyknąć "wow" :). Zbierała się burza, błyskawice przeszywały niebo, a my z zarośli mangrowych przenieśliśmy się na ocean. Kilka chwil na wodzie i kolejny kapitalny widok - ogromna latająca ryba wzbiła się nad wodę i przeleciała przynajmniej kilkaset metrów... rejs po zatoce zakończył kajakowy spacer, jeszcze na koniec wizyty w centrum turystycznym przewodniczka otworzyła ogromnego orzecha kokosowego wyłowionego z zatoki, pełnego masy kokosowej i pysznego płynu. Tutaj rzeczywiście trudno umrzeć z głodu, chyba że nie wie się, jak otworzyć kokosa, bo to jest spora umiejętność. Faktycznie, banany na dziko rosną praktycznie wszędzie w rowach, ryby miejscowi wyciągają z wody na żyłkę, bez wędki, materiału na ognisko jest mnóstwo na plażach... plaże nie są takie, o jakich mamy wyobrażenie oglądając idylliczne zdjęcia z plakatów czy folderów. Tak jak nad naszym Bałtykiem, tylko o wiele więcej sztormy nanoszą różnego materiału wyrzucanego przez rzeki do oceanu, co później trafia na brzeg... kłody drewna, gałęzie, liście, fragmenty roślin...wszystko to, co wpadło do wody nawet w głębi lądu i nie zatrzymało się na brzegach rzek, trafia ostatecznie na brzez morza. Codziennie rano widzę, jak obsługa hotelu zamiata plażę z takich śmieci przyniesionych przez nocny przypływ, podobnie jak trawniki... liście spadają tutaj z drzew przez cały rok tak samo. Wegetacja trwa cały czas, co powoduje, że zużyte, stare liście opadają, a nowe wyrastają tuż obok w tym samym czasie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Burza okazała się większa niż wszyscy się spodziewali, przyniosła deszcz trwający całą noc i cały następny dzień. Uniemożliwiło to nam ranną wyprawę łodzią przez zatokę do miejsca, gdzie gromadzi się i pomaga zwierzętom chorym lub młodym, których matki giną na szosach lub przez kłusowników. Niestety, poranna ulewa zmieniła nasze plany. Ruszyliśmy&amp;nbsp;w drogę na wybrzeże karaibskie. Około południa wyjrzało Słońce, dając popis temperatury i poziomu wilgoci w powietrzu... Nasze częste postoje bardzo wydłużyły drogę, a było gdzie się zatrzymywać...wjechałem na interamerykanę na odcinku, gdzie wspina się ona na prawie 3000 m.n.p.m! Niezwykłe uczucie, po kilku godzinach jazdy znaleźć się z dusznego i parnego wybrzeża w orzeźwiającym, chłodnym powietrzu górskim, mając pod nogami głębokie doliny i... chmury, zalegające niektóre z dolin. Dziwne to uczucie, kiedy oglądało się przed chwilą ludzi w koszulkach i klapkach, a tutaj nagle widzi się ludzi w kurtkach i polarach :). Oczywiście las również zmienił charakter na dżunglę pełną drzew pokrytych mchami i porostami, mokrą i wilgotną...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;To podziwianie widoków spowodowało, że musieliśmy już w ciemnościach szukać jakiegoś noclegu po drodze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Poranek w hotelu górskim, z krajobrazem za oknem jak z&amp;nbsp;Alp był&amp;nbsp;chłodny, ale słoneczny. Sam hotel nie wzbudził ani wielkiej sympatii, może przez wieczorne chłodne&amp;nbsp;powitanie przez dziewczynę z obsługi, Niemkę, która&amp;nbsp;tym bardziej swoim chłodem odstawała od uprzejmej&amp;nbsp;i uśmiechniętej miejscowej obługi z innych miejs. A może nie wzbudził mojego entuzjazmu &amp;nbsp;sam charakter miejsca, dziwnie nie pasującego krajobrazowo do tropików, a może określenie "eko" przed nazwą hotelu, niosące określone cechy i... cenę też nie wzbudzały mojego zachwytu ( o "eko" napiszę później) ... po drodze zwiedziliśmy ciekawy ogród botaniczny, zatrzymaliśmy się w Limon, gdzie musiałem dokupić karty pamięci do kamery,&amp;nbsp;i ostatecznie dotarliśmy do niezwykłego człowieka i miejsca, w którym teraz piszę, siedząc w pokoju na łóżku przy otwartych drzwiach, wsłuchując się w hałasujące na jakimś pobliskim drzewie wyjce. Jest 7 rano... :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-5399987381645183067?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/5399987381645183067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-interior-w-drodze-na-wybrzeze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5399987381645183067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5399987381645183067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-interior-w-drodze-na-wybrzeze.html' title='KOSTARYKA - INTERIOR W DRODZE NA WYBRZEŻE KARAIBSKIE'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-2431102858090270153</id><published>2010-10-24T19:16:00.000+02:00</published><updated>2010-10-24T19:16:20.345+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - DZIEŃ ... :) PÓŁWYSEP OSA...</title><content type='html'>&lt;span style="color: lime;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Refleksje z obserwacji...&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Ocean mocno niespokojny, huk fal uderzających o brzeg powoduje, że hotel momentami drży w posadach. Niebo zachmurzone, ale nie pada. Obserwuję z okna pokoju poranne działania mieszkańca z sąsiadującej działki z hotelem działki. Przez środek jego terenu przepływa potok, taka zwykła stróżka wody wypływająca gdzieś z lasu, a kończąca bieg w oceanie. Na terenie ma wybudowane kilka daszków – wiat z kawałków drewna i płyty falistej. I coś, co wygląda na dużą psią budę, z zamykanym drzwiczkami otworem wejściowym. Kilkanaście minut obserwacji pokazało, że ta buda to jego sypialnia, jeden daszek to kuchnia, drugi to łazienka... Smutny obraz biedy graniczącej z bogactwem turystów, zatrzymujących się obok, i nawet pewnie nie zwracających uwagi na cichego sąsiada... W drugą stronę widok jest o wiele ładniejszy....Obserwuję, jak sąsiad rozpala ogień pod jednym z daszków, jak myje zęby w przepływającym potoku....Staje mi przed oczami para Niemców, która wczoraj wieczorem logowała się w hotelu – nowoczesne plecaki, ultra cienkie rzeczy, gadżety „kosmiczne” wiszące na paskach... i dzisiaj ten człowiek, ewidentnie biedny, spokojnie przyrządzający obok sobie śniadanie... Czy biedny oznacza zły, nieszczęśliwy? O to trzeba by go zapytać, a i tak pewnie nie powie prawdy obcemu. Latino są prawie zawsze uśmiechnięci. Kostarykanie może nie tak wymownie i mocno, ale są pogodni i nie są smutni, ponurzy. Jak bardzo to jest mylące w aspekcie ich stanu posiadania, który w Europie i USA jest wyznacznikiem zadowolenia i tzw. poziomu życia... Czy to dobry wyznacznik? Przekonałem się, że tutaj do wagi pieniądza podchodzi się inaczej niż u nas. Ludzie chcą go mieć, ale nie zawsze wiedzą co z nim zrobić, tzn. nie mają planów związanych z jego posiadaniem, jakby już się pojawił. Nie widać tak agresywnego marketingu sprzedażowego jaki ma miejsce w Polsce. Woda mineralna w sklepach to właściwie tylko dwie firmy. Pojedyńcze reklamy sprzętu AGD chyba Samsunga przy szosach... Daje to niezwykły spokój życia, życie jest prostsze, kiedy nie kuszą cię ze wszystkich stron nowinki techniczne, kolejny super samochód, telewizor, zkażdego miejsca przy szosie i w mieście nie atakuje cię wesołe miasteczko reklam... Myślę, że wielu ludzi w Europie przytomnieje, kiedy już ma dużo, i nagle okazuje się, że kolejny luksus nie daje już zadowolenia i szczęścia. Tutaj myślenie jest inne, bardziej bieżące, na dzisiaj, na dany dzień. Chociaż Kostaryka inwestuje w wykształcenie dzieci, każda mała nawet miejscowość ma swoją szkołę. Widać, jaką wagę przywiązuje się do tego, że dzieci się uczą. Widać, jaką wagę przywiązuje się do miejsca pracy. Policjant, kelner, kierowca autobusu... widzę, jak zwracają uwagę na swój strój, czuje się, że praca ma dla nich znaczenie. Chłopak wysiada z autobusu, zapina guzik przy koszuli, sprawdza spodnie, bierze torbę do ręki i znika gdzieś na zapleczu hotelu. W Polsce zauważam coraz większe lekceważenie swojej pracy. Nie cieszy fakt, że ma się pracę czyli jakiś dochód. Właściwie nie wiem co cieszy, bo nie ma takich pieniędzy, które by nie udało się wydać. Zaczyna natomiast dominować nie przykładanie się, bo klient i tak zawsze się znajdzie, bo pracę można zmienić, a często bo jest się przemęczonym kolejnym etatem ... Denerwuje takie „markowanie” czegoś. Określ się,człowieku - albo to co robisz, rób dobrze, albo daj sobie spokój, połóż się pod drzewem i nie zwracaj głowy udawaniem, że coś robisz... Tutaj są jasne reguły, tak przynajmniej mi się wydaje. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;---------------------&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Siedzę na łóżku, jakieś 50 m przede mną widok na ocean&amp;nbsp;... czysty pokój, nad restauracją małżeństwa Amerykanów, którzy 10 lat temu przenieśli się do Kostaryki ze Stanów... ona jest prawnikiem, ale tutaj realizuje się artystycznie, maluje, a teren hotelu skomponowany jest z dużym smakiem i gustem, też według zasad feng shui. Uśmiechnięta, zadowolona, dodatkowo szczęśliwa, bo przyjechali jej rodzice ze Stanów... kiedy pytam o wysyp terenów i domów na sprzedaż, uśmiech odrobinę znika z jej twarzy, poważnieje i pada magiczne słowo "kryzys". Dużo cudzoziemnców pokupiło tutaj ziemię, a teraz próbuje ją sprzedać za niebotyczne sumy i błędne koło się zamyka. Chcą sprzedać ale nie sprzedadzą bo za drogo, ale chcą sprzedać... Stojąc przed mapą półwyspu już wiem, że tutaj raczej zostaniemy do końca pobytu w Kostaryce. Mnóstwo dróg, przepraw, survivalu ale i wygodnych hoteli, więc możliwości noclegowe wszechstronne. Teren w większości dziewiczy, znowu broni się sam niedostępnością. Góry, mokradła nie sprzyjają uprawie czy hodowli, więc Osa w większości pozostała nienaruszona. Efekt? Enklawa dzikich&amp;nbsp;zwierząt. Jedząc śniadanie obserwuję ary, które przysiadły na pobliskim drzewie. Tak po prostu. Kolibry, tukany to codzienność tutaj, a&amp;nbsp;jutro czeka na nas droga wzdłuż wybrzeża, trudna droga,&amp;nbsp;bo na pograniczu dżungli i morza, zniszczona przez porę deszczową, jak ostrzega właścicielka Iguana Lodge. Wczoraj niezastąpiony GPS doprowadził nas do jej hotelu rozmytą przez deszcze drogą, klucząc w ciemnościach pomiędzy domkami i plątaniną dróg. Warto jednalk mieć to urządzenie. bardzo oszczędza się czas. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Włascicielka ostrzega, ale jednocześnie poleca gorąco wyprawę... Na razie dzisiaj chwila oddechu, chcę rozejrzeć się po okolicy i samym mieście Puerto Jimenez. Pogoda&amp;nbsp;codziennie taka sama - do około 15 Słońce między chmurami, później mniej lub bardziej intensywny deszcz. Termometr na plecaku pokazuje niezmiennie 28 - 30 stopni. Parno, ale przyjemnie, przynajmniej dla mnie :).&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Obok z drzewa drą dzioby ary... wczoraj kapucynki kradnące banany z talerza przy śniadaniu i legwany czekające przed drzwiami bungalowu w hotelu obok ... Kostaryka to rzeczywiście raj dla miłośników zwierząt, o czym znowu się przekonuję...Jest 11.00, ruszamy do miasta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-2431102858090270153?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/2431102858090270153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-powysep-osa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2431102858090270153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2431102858090270153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-powysep-osa.html' title='KOSTARYKA - DZIEŃ ... :) PÓŁWYSEP OSA...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-6618079217412083401</id><published>2010-10-21T14:28:00.000+02:00</published><updated>2010-10-23T01:12:39.975+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA DZIEŃ 4 - ZJAZD NA WYBRZEŻE PACYFIKU, MANUEL ANTONIO</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Już&amp;nbsp;jest 6 rano, za oknem jasno, ale niestety pochmurno, po tradycyjnym pinto na śniadanie (ryż, czarna fasola, cebula i coś tam jeszcze plus jajko), ruszamy na wybrzeże pacyficzne... Niespiesznym krokiem, a raczej toczeniem się, bo droga nie pozwala na szybkość (jak żart stoją przy drodze ograniczenia prędkości do 40/h :):):) ) staczamy się do panamerykany, i dalej przemieszczamy się nią w kierunku Manuel Antonio, jednego z najbardziej i najczęściej opisywanych parków narodowych Kostaryki. I tak dzień przeznaczony jest na podróż, więc zatrzymujemy się w różnych miejscach, stajemy to tu to tam, zaglądamy ludziom w okna domów :), pijemy w sodach. Mistrzostwem świata jest firma, pod której dachem, wspólnym dachem dużej hali jest sklep spożywczy, przemysłowy, które dalej gładko przechodzą w... warsztat samochodowy, gdzie właśnie trwa naprawa&amp;nbsp;autobusu i terenówki :). Obok tej hali jest namiot z restauracją! A co na to sanepid? No nic i wszyscy jakoś żyją, a poziom zadowolenia właściciela i stałych gości, zachwalających małe, uwaga, plastikowe buteleczki z wódką, świadczy o całkiem dużym zadowoleniu z życia. Od tego warsztatu zaczyna lać, i tak już nie przestaje do samego Manuel Antonio, do którego wjeżdżamy w strugach deszczu. Krótki przegląd okolicznych hoteli i wybór pada na ten, który stoi na plaży. Dodam, jednej z najpiękniejszych plaż w Kostaryce. Wyjście z hotelu jest dosłownie na plażę, zlokalizowaną jakieś 20 metrów dalej. Wcześniejszy hotel z usmiechniętym rasta jakoś do nas nie przemówił, podobnie jak hotel z hasłem: u nas zobaczysz więcej małp niż ludzi! Pierwszy zbyt wygórowaną ceną za podejrzanie wymięte pościele w łóżkach, drugi zbyt wygórowaną ceną jak za wątpliwą przyjemność pilnowania swoich rzeczy przed małpami złodziejkami :). Łomot ulewy w nocy jest typowy dla blaszanych dachów, jakie tutaj się stosuje. Ale mimo to ten łoskot w końcu działa usypiająco. Pobudka za to jest wczesna, bo o 5 rano, co daje szansę na spokojne zwiedzenie Manuel Antonio bez tłumów wycieczek niemieckich i amerykańskich, całymi stadami biegającymi od jednej lunety prewodnika do drugiej, goniących nic sobie z nich nie robiących małp i leniwców... niestety, 8 rano i hordy amerykanów stoją przed kasą :(. Jest jeden pozytyw takich grup. Kiedy widzisz zadarte głowy wpatrzone w jeden punkt, to znaczy, że warto tam wycelować aparat. Sprytni przewodnicy korzystają z oczu turystów i ochoczo celują w pokazywane palcem, a zlokalizowane siłą kilkudziesięciu par oczu zwierzęta ;).&amp;nbsp;A jest ich sporo, niektóre "dyżurne", jak oswojone "sarny" ( przepraszam, nie wiem, co to za zwierzę, wygląda jak&amp;nbsp;nasza łania jelenia, tylko&amp;nbsp;jest wielkości sarny). Chodzi to to po prostu pomiędzy rozgorączkowanymi turystami i już. Podobne podniecenie wzbudził dziwny, czarno brązowy kot wielkości kota, idący ścieżką, no bo po co ma iść po wertepach, jak jest wygodna ścieżka :). Pewnym wyzwaniem są leniwce, które rzeczywiście trudno wypatrzeć, ale...&amp;nbsp;mi udaje się sfilmować&amp;nbsp;&amp;nbsp;kapitalną scenę przepychających się, bijących się lub będących w zalotach (?) dwóch leniwców. Rzadka to z ich strony aktywność. A tak poza tym małpy, małpy, małpy... czekające na plażach tylko na nieuwagę turysty. W ten sposób o mały włos&amp;nbsp;turystka pozbyłaby się telefonu komórkowego i portfela - na oczach wszystkich dopadły do torby kąpiącej się w morzu dziewczyny... Na szczęście kij i krzyki doprowadziły je do porządku. Słowem, dużo zwierząt, wspaniałe widoki morza i dżungli dochodzącej do plaży, to właśnie maleńki&amp;nbsp;park Manuel Antonio. Dzisiaj tym bardziej dla mnie ciekawy, bo zielony. Moja poprzednia w nim wizyta odbyła się w porze suchej, kiedy połowa roślin miała żołte liście lub ich nie miała wcale. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-6618079217412083401?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/6618079217412083401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-4-zjazd-na-wybrzeze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6618079217412083401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6618079217412083401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-4-zjazd-na-wybrzeze.html' title='KOSTARYKA DZIEŃ 4 - ZJAZD NA WYBRZEŻE PACYFIKU, MANUEL ANTONIO'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-7351406112260886970</id><published>2010-10-21T14:23:00.000+02:00</published><updated>2010-10-21T14:27:09.765+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - DZIEŃ 3 - WIECZÓR W SANTA ELENA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;W strugach deszczu krążę po stromych i krętych uliczkach mieściny, która przypomina mi bardziej krajobrazowo miasteczko w Alpach niż w Kostaryce. Wrażenie znika, kiedy parkuję w rwącym potoku ulicy przy miejscowej jadłodajni ( "soda" ). Budzimy niemałe ździwienie i ciekawość, bo przecież obok są restauracje dla turystów. Burito, Taco... na stole lądują sympatyczne dania, a robi się jeszcze sympatyczniej, kiedy okazuje się, że turyści sprzątają po sobie i oddają naczynia :). Ceny, jako że miejscowa knajpka i cennik wylądował na stole, takie jak w Polsce, tylko tradycyjnie trudno przelicza mi się&amp;nbsp;Kolony na złotówki ( 1000 kolonów to około 6 pln) Centrum, to przemysł pamiątkarski. Nie pierwszy raz widać, że nawet masowa produkcja "czegoś" nosi znamiona dużych zdolności artystycznych miejscowych rzemieślników. Oczywiście dzień kończy się&amp;nbsp;kręceniem się&amp;nbsp;po okolicy w poszukiwaniu w ciemnościach i strugach deszczu właściwej drogi powrotnej&amp;nbsp;do hotelu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-7351406112260886970?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/7351406112260886970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-2-wieczor-w-santa-elena.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/7351406112260886970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/7351406112260886970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-2-wieczor-w-santa-elena.html' title='KOSTARYKA - DZIEŃ 3 - WIECZÓR W SANTA ELENA'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-1430528923981283287</id><published>2010-10-21T14:10:00.000+02:00</published><updated>2010-10-21T14:36:49.264+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - DZIEŃ 3 - MONTEVERDE NA NOGACH, CZYLI PO UCYWILIZOWANYM LESIE DESZCZOWYM...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Dwa prywatne parki, które wczoraj obejrzałem, &amp;nbsp;przygotowane są głównie pod 2 typy gości: starszych Amerykanów na zorganizowanych wycieczkach, i pod młodych,&amp;nbsp;spragnionych przygód "turystów". Świadomie piszę w cudzysłowie "turystów", ponieważ są to atrakcje dla mniej lub bardziej sformalizowanych grup Niemców lub Amerykanów, którym nie wystarcza tylko spacer po lesie deszczowym. Tutaj rodzą się moje wątpliwości. Z jednej strony wiem, że takie firmy, bo nawet prywatny rezerwat przyrody (jak zwał tak zwał) jest firmą, muszą zarobić chociażby na utrzymanie swoich pracowników. Z drugiej strony rynek "turystyczny" wymusza poprzez potrzeby przyjeżdżających ludzi to,co jest oferowane. Nie można dać się zwariować - reklamowana "reserva" nie będzie "reservą", jeżeli oferuje "przy okazji" pobytu we "wspaniałym lesie deszczowym" przejazdy quadami lub loty w uprzęży nad koronami drzew. Mała powierzchnia tych terenów warunkuje to, że kiedy przebiegnie się przez taki teren dziennie nawet kilkaset osób, to nie ma siły, żeby z takiego lasu nie wypłoszyć wszystkiego co żyje i może wynieść się w spokojniejsze&amp;nbsp;miejsca. A tych na szczęście nie brakuje, bo dżungla często broni się sama, zasiedlając niekorzystne dla ludzi tereny. I tam jest prawdziwe&amp;nbsp;królestwo&amp;nbsp;przyrody. Selvatura Park, miejsce z kilkoma wiszącymi mostami przerzuconymi nad głębokimi dolinami, to właśnie taka, dla mnie, jako pasjonata przyrody, dziwna&amp;nbsp;hybryda atrakcji i "wejrzenia" w przyrodę. Mosty rzeczywiście w kapitalny sposób umożliwiają spokojne, bez pośpiechu kontemplowanie koron drzew, czyli miejsc nam normalnie niedostępnych. Dla przyrodnika to niezwykła okazja do przyjrzenia się bromeliom, lianom, bo z ziemi najczęściej ogląda się pnie i obumarłe liście. Uderza natomiast kompletna cisza w tych koronach. Ciężko dojrzeć nawet niewielkie ptaki. Wkrótce wyjaśnia się przyczyna tej ciszy, kiedy przerywa ją dziki krzyk "turysty" lecącego na linie w uprzęży nad naszymi głowami.&amp;nbsp;Niestety, ogranicza to bardzo barwność życia przyrody, którą można było z mstów obejrzeć. Odrobinę wynagradzają te niedobory hale z owadami, park z kolibrami czy motylarnia, ale zobaczyć coś w naturze to inne doznanie. Z drugiej strony trudno dojrzeć węża czy żaby w dżungli, więc taki park daje możliwość wglądu przeciętnie zainteresowanemu tymi sprawami w to życie, może uwrażliwiając go na pewne idee, sprawy? Z trzeciej strony lepiej że jest to robione w konwencji ochrony przyrody niż w konwencji imprezowni czy wesołego miasteczka. Dla takich ludzi jak ja ma to bardziej przyjazną oprawę, a umożliwienie&amp;nbsp;niemal dotknięcia dziesiątków kolibrów z furkotem latających wokół głowy i siadających na wyciągniętej ręce, obejrzenie w spokoju najbardziej jadowitych gadów tego terenu przez szybę czy obejście sporego kawałka dżungli wygodną ścieżką, na której nie trzeba specjalnie patrzeć pod nogi, ale można skupić się na oglądaniu okolicy... jest moim zdaniem bezcenne, czy to dla mnie, czy to dla wczasowicza wycieczkowicza, który chce zobaczyć tą osławioną dżunglę, o której tyle słyszał i czytał. To miejsca zdecydowanie dla takich osób, wspaniałe dla odwiedzin z dziećmi. Zadbane, bezpieczne&amp;nbsp;ścieżki&amp;nbsp;umożliwiają spacer tak starszym ludziom, jak i dzieciom. 4 godziny spaceru dookoła parku Monteverde Cloud Forest (&lt;/span&gt;&lt;a href="http://cct.or.cr/"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;http://cct.or.cr/&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;&amp;nbsp;przynoszą już dla mnie lepsze doznania. Tutaj odnajduję też wspaniale przygotowane ścieżki, pomosty nad mokradłami, ale&amp;nbsp;i ścieżki naturalne, nieznacznie tylko konserwowane maczetą. Nieoceniony okazał się fakt, że w tym miejscu znaleźliśmy się zupełnie sami, na koniec dnia, kiedy wycieczki wracają już do swoich hoteli. Z parku wychodziliśmy razem z zamykającymi go pracownikami, przyjaźnie i cierpliwie czekającymi na nas przy bramie. Tak, tutaj mogę spokojnie i bez obaw zabrać praktycznie każdego, kto che pierwszy raz poczuć las deszczowy. Doskonałym "testerem" odczuć i emocji potencjalnych osób, które będą chciały mi kiedyś towarzyszyć, jest Kasia, (Marketing Manager Projektu Ecotropicana - dla niezorientowanych :), która podróżuje po rejonach tropikalnych, dżunglowych pierwszy raz, i na bieżąco "sprowadza mnie na ziemię" w wielu, dla mnie oczywistych, dla niej nie do końca, sprawach. Jej pierwsza noc była ciężka - hałas otaczającej przyrody niepokoił, budził lęk. To akurat znam z wyjazdów z innymi osobami. Budzą obawy też zwierzęta, które znajduję przy rutynowym sprawdzaniu, uwaga, pokojów hoteli&amp;nbsp;o całkiem niezłym standardzie. Wczoraj karaluch - to nic groźnego, ale dzisiaj oglądam czarnego skorpiona, którego wyciągnąłem z zakamarków łazienki. Żelazne zasady chowania rzeczy do szczelnie zapinanej torby, wytrzepywania ubrania przed założeniem na siebie, rewizji butów i&amp;nbsp;oświetlaniu latarką miejsca na podłodze na nogi przy wstaniu z łóżka, wracają&amp;nbsp;ze zdwojoną siłą po widoku skorpiona w łazience :):):). W Monteverde i wcześnie Kasia wykazuje się niezwykłą spostrzegawczością, wyłapując wzrokiem różne, świetnie zamaskowane zwierzątka przy ścieżkach. W zdumienie i zawstydzenie wprawia mnie&amp;nbsp;i&amp;nbsp;przewodnika, wypatrując na gałązkach ogromnego patyczaka, a raczej dwa, uprawiające seks patyczaki, czy niewielką, brązową jaszczurkę przy samej ścieżce, udającą, że jej nie ma. To dobra cecha&amp;nbsp;dla kogoś, kto jest w dżungli, chociaż Kasia bardziej rozgląda się za aktywnościami ruchowymi, ja za wędrówką po lesie :).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-1430528923981283287?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/1430528923981283287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-3-monteverde-na-nogach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1430528923981283287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1430528923981283287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-3-monteverde-na-nogach.html' title='KOSTARYKA - DZIEŃ 3 - MONTEVERDE NA NOGACH, CZYLI PO UCYWILIZOWANYM LESIE DESZCZOWYM...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-6179394113041910939</id><published>2010-10-21T12:42:00.000+02:00</published><updated>2010-10-21T12:42:34.038+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - DZIEŃ 2 - MONTEVERDE PO 40 KM OFF ROADZIE</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Jest 4 rano (w Polsce 12) , obudziły mnie piejące koguty... w środku nocy :), piszę dalej... &lt;/span&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Trzęsło, trzęsło, trzęsło... jazda przypominała momentami drogę dnem koryta górskiej rzeki. Ręce bolą od kręcenia kierownicą i slalomu między dziurami i kamieniami. A dziury wypełnione wodą są konkretne. Wjechanie w taką to wjazd i wyjazd, a nie tylko wpadnięcie koła&amp;nbsp;w wyrwę w drodze. Jimmy dzielnie zniósł drogę, jest mało wrażliwy na wstrząsy, których, jako że mały jest, zaliczał całe mnóstwo. Krajobrazy i otoczenie wynagradzają niedogodności drogi, rozmytej przez porę deszczową. Ziemia z gruntowej drogi po prostu została wymyta przez deszcze, odsłaniając kamieniste i skaliste podłoże. To i tak o niebo lepiej, niż w Amazonii, gdzie drogi stanowią często koryto wypełnione rozmoczoną gliną. Tutaj w tym rejonie, jakieś 1400 m.n.p.m. drogi mają charakter górski. I nie tylko drogi. Pomijam szwajcarski hotel Miramontes ( &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.swisshotelmiramontes.com/"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;http://www.swisshotelmiramontes.com/&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;), z zegarem z kukułką, zdjęciami z Alp i&amp;nbsp;kilkoma niemieckojęzycznymi&amp;nbsp; gośćmi, który jako pierwszy pojawił się przy drodze. Tych hoteli dalej jest całe mnóstwo, w różnym standardzie, w różnych stylach. Miejscowość i okolica Monteverde, to skupisko obcokrajowców, którzy wykupili tutaj tysiące hektarów lasu tropikalnego i potworzyli prywatne rezerwaty i stacje biologiczne... hmmm. Tak naprawdę, to może i jest to jakaś forma ochrony przyrody, ale... o tym za chwilę, bo przy całym szacunku do stylu, w jakim funkcjonuje Kostaryka, niektóre działania budzą moje wątpliwości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;&amp;nbsp;GPS pokazał 5 km do parku narodowego, więc szkoda było tracić widoki. Jazda&amp;nbsp;w ciemnościach nie jest tutaj szczególnie niebezpieczna, będę upierał się przy tej tezie, wbrew przewodnikom, tylko szkoda krajobrazów i widoków mijanych ludzi, zdarzeń... Padło więc na Miramontes, bo był po prostu pierwszy, a znużenie kilkugodzinną jazdą off roadem zaczęło dawać znać o sobie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Chłodno, 17 - 18&amp;nbsp;stopni po 25 "na dole" odczuwam dosyć mocno. W pokoju dodatkowe koce, ale pod prysznicem ciepła woda. Czysto, schludnie, ale dalej nietanio - 50 $. Kilkaset metrów dalej były cabinas zapewne za około 10 - 15 $. Ale gorąca woda przy tych temperaturach działała zbawiennie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-6179394113041910939?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/6179394113041910939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-2-monteverde-po-40-km.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6179394113041910939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6179394113041910939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-2-monteverde-po-40-km.html' title='KOSTARYKA - DZIEŃ 2 - MONTEVERDE PO 40 KM OFF ROADZIE'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-8695984900432636926</id><published>2010-10-21T04:54:00.000+02:00</published><updated>2010-10-21T04:54:59.985+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - DZIEŃ 2 - PO OKOŁOPOŁUDNIOWEJ DRZEMCE...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Piszę dopiero dzisiaj, bo "niekumaty" Szwajcar dał mi złe hasło do wi-fi na kartce, a "niekumaty" Marek zamiast sprawdzić różne wersje tego hasła, wbił do kompa bezkrytycznie to, co&amp;nbsp;znalazł na kartce. Wystarczyło hasło wpisać małymi literami i internet działa... ale po kolei...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Stanęło na tym, że obserwując kłótnie koliberków jakoś tak oko mi się przymknęło i kiedy się ponownie otworzyło, koliberków już nie było, za to w drzwiach stała słusznych rozmiarów "koliberka" z miotłą w ręku&amp;nbsp;i widoczną chęcią posprzątania pokoju....&amp;nbsp;to jej cień przesłaniający Słońce obudził mnie i zmusił do działania. W szybkim tempie pakowanie do auta&amp;nbsp;i w drogę... powrotną po kilku na szczęście kilometrach po zapomnianą kartę pamięci z aparatu... ufff... ten sam "koliber" trzymał kartę w ręku, z tm samym, szczerym uśmiechem na buzi. Przy okazji okazuje się, że kompleks o niewybrednej nazwie "Lands of love"... należy, zdaje się do właścicieli z Izraela. Całe wzgórze i okolica, mam wrażenie, do nich należą, bo przez najbliższe kilkanaście kilometrów mijam napisy na reklamach z angielskim i żydowskim pismem.&amp;nbsp;mijane widoki wynagradzają walkę z GPS, który każe mi znowu skracać drogę, ścinając przez wioski serpentyny głównej szosy. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Można sobie pooglądać życie Ticos, bo przez dziury i&amp;nbsp;betonowe muldy- potykacze na&amp;nbsp;ulicach te "skróty" wcale nie okazują się krótsze. W końcu&amp;nbsp;za kolejnym zakrętem pojawia się osławiony Arenal, wulkan symbol Kostaryki, jeden z 10 najbardziej aktywnych wulkanów na świecie, ale, niestety, tradycyjnie widoczny trochę powyżej połowy swojej wysokości. Na wierzchołku oczywiście czapa chmur, więc nici z obserwacji erupcji. Krótka przerwa w Fortunie, sztandarowym miasteczku turystycznym okolicy, gdzie życie dzisiaj toczy się sennie, czekając na koniec pory deszczowej, a początek pory turystów. Tutaj senność miasteczka ożywia nowy nabytek miejscowego banku... śluza wejściowa do sali operacyjnej! I tak uzbrojony i zabezpieczony po zęby bank zafundował sobie kuloodporną szybę na całym wejściu, i autentyczną śluzę,&amp;nbsp;do której wchodzi się pojedynczo, gdzie zanim otworzą się drugie drzwi, zamknąc muszą się pierwsze... uffff. Niebywałe&amp;nbsp; środki bezpieczeństwa, ale jak mówi przygodny rozmówca, to dobrze, bo kilka tygodni wcześniej gdzieś w okolicznym mieście rabusie wzięli jako zakładników 25 osób... rozejrzałem się niespokojnie po hali, ale jakoś nikt nie wzbudził mojego niepokoju. Za to po pierwszym szoku termicznym z wejścia, gdzie klima pracuje na pełnym ciągu i gdzie jest zimno jak w chłodni, na hali operacyjnej panuje skupiona, nabożna cisza, jest przyjemnie tylko chłodno, nie zimno, i można ...napić się kawy z ekspresu przygotowanego dla gości... wow!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Dalsza droga, to trasa wijąca się przez okolice dookoła Arenala. Wszędzie hotele, bungalowy, a nazwy prześcigają się w&amp;nbsp;zapewnianiu, że to u nich najlepiej widać wulkan i jego erupcje :). &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;W pewnym miejscu muszę się zatrzymać, wywrotka zrzuca ziemię na pobocze, po czym ku mojemu zdumieniu i podziwowi, facet tyłem zjeżdża serpentynami dobre kilka kilometrów&amp;nbsp;w dół szosy... tyłem na lusterkach! Nie pierwszy raz przekonuję się, że Kostarykanie to świetni kierowcy!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Jadąc dookoła jeziora zalewowego śledzę wzrokiem korony drzew... No są, oczywiście, że są. Nie dały siebie długo szukać - wyjce na drzewach przy szosie. To niezły wynik, zobaczyć na drugi dzień po przybyciu te duże małpy. Zobaczyć to jedno, ale i porozmawiać... ;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-8695984900432636926?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/8695984900432636926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-2-po-okoopoudniowej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8695984900432636926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8695984900432636926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-2-po-okoopoudniowej.html' title='KOSTARYKA - DZIEŃ 2 - PO OKOŁOPOŁUDNIOWEJ DRZEMCE...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-5319209241127824922</id><published>2010-10-19T19:10:00.000+02:00</published><updated>2010-10-19T19:10:00.521+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - DZIEŃ 2 - GDZIEŚ W DŻUNGLI...</title><content type='html'>6.00 - POBUDKA! Już jest jasno, i widok jest przepiękny - cała dolina pokryta lasem deszczowym w zasięgu wzroku. I niespodzianka od rana - na drzewie dostojnie zasiadają dwa wspaniałe tukany. Najpierw słyszę ich charakterystyczne "terkotanie" i po chwili widzę dwa&amp;nbsp;wielkie dzioby. Słońce, nie pada, czas na spacer po lesie.&amp;nbsp;Wygodna ścieżka wije się pomiędzy drzewami, co krok inne widoki, ale na razie ubogo pod względem zwierząt - mrówki, stonoga, pająk, kilka motyli, para kopulujących ogromnych patyczaków - to efekt godzinnego spaceru po okolicy. Chwila odpoczynku i za chwilę jazda dalej, do Monteverde. Przelotnie zaczyna padać deszcz ale jest dalej sympatycznie ciepło. Baterie doładowane, bagaże przepakowane, więc dalej w drogę - tutaj jest 11.00. W kraju, jak widzę z podglądu kamer w Ecotropicanie, ciemno i chłodno... . Leżąc na łóżku, oglądam właśnie kłótnię dwóch koliberków tuż za drzwiami nad krzakiem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-5319209241127824922?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/5319209241127824922/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-2-gdzies-w-dzungli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5319209241127824922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5319209241127824922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-2-gdzies-w-dzungli.html' title='KOSTARYKA - DZIEŃ 2 - GDZIEŚ W DŻUNGLI...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-788656144438513872</id><published>2010-10-19T11:53:00.000+02:00</published><updated>2010-10-19T11:53:11.829+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - DZIEŃ 1 - SAN JOSE, DROGA DO MONTEVERDE</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;San Jose poza centrum z kilkoma reprezentacyjnymi budynkami niewiele różni się od innych, mniejszych miast i miasteczek. Bardzo mocno rozrzucone po okolicy dzielnicami, odsłania swoje codzienne życie mieszkańców, tradycyjnie żyjących praktycznie na ulicy, przed swoimi, najczęściej maleńkimi domostwami.&amp;nbsp;Plan miasta bardzo upraszcza realny wizerunek miasta, pokazując krzyżujące się pod kątem prostym, tylko numerowane (!) ulice. Miasto, mimo że leży na płaskowyżu, poorane jest wąwozami rzeczek, jarami i dolinkami, więc ulice i uliczki pną się na stoki wzgórz i stromo opadają w doliny, co nie ułatwia jazdy i manewrowania.&amp;nbsp;Niemniej doświadczenia z&amp;nbsp;polskich ulic i szos doskonale przydają się w manewrowaniu między ludźmi i samochodami, a GPS w aucie kapitalnie ułatwia zadanie,&amp;nbsp;umożliwiając mi podziwianie okolicy, a nie spędzanie większości czasu z nosem w mapie. Ten przeskok w czasie i przestrzeni jest niesamowity - jeszcze 2 godziny temu siedziałem gdzieś w próżni&amp;nbsp;nad wielką wodą, kilka godzin wcześniej nudziłem się na niemieckiej autostradzie, oglądając nieskazitelnie czyste limuzyny niemieckich kierowców, a&amp;nbsp;teraz, "chwilę" później,&amp;nbsp;jadę od skrzyżowania do skrzyżowania pomiędzy&amp;nbsp; pick upami, pordzewiałymi autami nie pirwszej młodości i kolorowymi autobusami. Chociaż dzisiaj dzien to szczególny, bo święto lądowania Columba w Kostaryce. Z tego powodu też ludzie spotykają się&amp;nbsp;w parkach,&amp;nbsp;widać festyny, z&amp;nbsp;atrakcjami dla dzieci, a ludzie są odświętnie ubrani...&amp;nbsp;w san Jose, gdzie firmy z tego powodu są pozamykane, ale handel, na szczęście, rządzi się tutaj prawami rynku, i bez problemu możliwe są pierwsze zakupy owoców, wody mineralnej i kilku innych drobiazgów, których nie opłacało się zabierać z Polski (waga bagażu :) !&amp;nbsp;). Autko tym razem niewielkie, Suzuki Jimmy, ale już widzę, że się będziemy dobrze rozumieć. Co prawda kilkanaście testowych kilometrów po San Jose poskutkowało zmianą autka na inne Jimmy ( wpadająca w szalone drgania kierownica podczas hamowania przy większej prędkości - bardzo niebezpieczny objaw na mokrej nawierzchni), ale generalnie poza skokami i odczuwaniem dziur mocniej niż w większych autach, Jimmy spisuje się na bezdrożach całkiem sympatycznie. No właśnie... bezdrożach ... :). Gorzej ze zrozumieniem się z GPS naszej dwójki... ustawienie na trasę najszybszą kieruje nieuchronnie jazdę na autostrady, najkrótszą na takie drogi, gdzie ścina się drogą nieutwardzoną zakręt normalnej szosy, po której przed chwilą jechałem. Opcji pośredniej... brak. Nie podchodząc bezkrytycznie do tego urządzenia i... oddalając widok mapy w nim,&amp;nbsp;"dogadałem się" w końcu&amp;nbsp;z panią z Garmina, poprzez radio samochodowe gadającą do mnie, jak mam jechać żeby dojechać ;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Pogoda jak na razie... ciiiiicho sza... nie najgorsza. Chmury tak, ale bez deszczu, nawet Słońce w dolinach. Wybrałem drogę "trochę" dookoła, chcąc popatrzeć na życie Ticos, więc autko pięło się na stoki wulkanu Poas, na którym wizyta była zupełnie bezcelowa, ponieważ wulkan od podstawy otulony był gęstą mgłą. Później spokojna jazda serpentynami w kierunku wulkanu Arenal, postoje w wioseczkach, dłuższy postój w pracowni i fabryce słynnych kolorowanych malowanych wozów na ogromnych, pełnych kołach... Kostarykanie mają szczególne umiejętności artystyczne. Nawet masowa produkcja pod turystę&amp;nbsp;ma w sobie w większości przypadków sporo cech dzieła a nie kiczu. Oczywiście to pojęcie względne, ale kiedy widzę, jak pod wpływem kilku ruchów pędzla na parasolce pojawia się koliber lub ara, a z półki w sklepie zdejmuję przepięknie wykonaną figurkę krowy, trudno nie dopatrzeć się zmysu artystycznego. Jeszcze bardziej widać ten artyzm w spontanicznych obrazach na ścianach sklepów, w sodach (małych restauracyjkach), gdzie pięknie i...pasująco do otoczenia i miejsca, prezentują się zwierzęta, krajobrazy... jedni powiedzą - kicz, inni dopatrzą się w tym miejscowego folkloru. Pewnie podobne zdanie mozna mieć o malowanych wozach na trzcinę cukrową... kwestia spojrzenia....&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;18.00 i tradycyjnie zrobiło się ciemno. Szkoda czasu, widoków - lepiej wypocząć po dwóch bezsennych prawie nocach. Swiatła samochodu ukazują drogowskaz - hotel. Skręcam na drogę, która po kilku kilometrach kończy się przed recepcją, w której królują ogromne świerszcze, gigantyczna ćma i uśmiechnięty recepcjonista :). Miejsce okazuje się być hotelikiem gospodarującym w dolinie porośniętej mgielnym laem deszczowym. W cenie 80$ śniadanie, wycieczka po lesie z przewodnikiem o poranku... tanio nie jest, ale warunki luksusowe - ciepła woda non stop, czyściutka pościel, moskitiery w oknach, więc nie ma potrzeby montować ich na łóżku. I dźwięki nocnej dżungli... wspaniałe, głośne... i zapachy... i nocne owady na każdym kroku, w świetle latarki o krok od drzwi pokojów. I&amp;nbsp;wielki karaluch w łazience obok miniaturowych mrówek, które nie mają barier i przeszkód, ale karaluch...? ;). Zawsze w tropikach, ale nawet w takich hotelach jak ten warto zajrzeć pod pościel, pod łóżko, do butów... I tupot łapek po dachu pokoju... no tak, przecież to świetna polana na łowy takich jak ten... karaluchów :). O gekonach na ścianie nie wspomnę... Wycieczka z latarką po okolicznych krzakach też przynosi mnóstwo&amp;nbsp;zwierzęcych odkryć, ale szum&amp;nbsp;pobliskiej rzeki i wodospadu działa usypiająco, a tutaj jeszcze trzeba przepakować bagaże, doładować akumulatory w sprzęcie foto i ... napisać te kilka zdań... Tutaj jest 3.44 w środku nocy, w Polsce 11.44, środek dnia. * godzin przesunięcia czasowego robi swoje... muszę zmusić się do spania, rano chcę wstać&amp;nbsp;o świcie, czyli 6.00&amp;nbsp;i popatrzeć na dolinę - nawet w nocy przy świetle gwiazd ( tak, tak - widać gwiazdy a nie chmury) widzę w niej poświatę &amp;nbsp;mgieł. Poza tym&amp;nbsp;8.15 wymarsz na spacer po okolicy.&amp;nbsp;Kładę się, nie ma co, bo w dzień padnę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-788656144438513872?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/788656144438513872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-1-san-jose-droga-do.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/788656144438513872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/788656144438513872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-dzien-1-san-jose-droga-do.html' title='KOSTARYKA - DZIEŃ 1 - SAN JOSE, DROGA DO MONTEVERDE'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-6811636779656692162</id><published>2010-10-19T10:47:00.000+02:00</published><updated>2010-10-19T10:47:00.268+02:00</updated><title type='text'>KOSTARYKA - DROGA I PIERWSZY DZIEŃ!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Marzenia stały się faktem - kolejna wizyta w Kostaryce rozpoczęta :):):):):)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;10 godzin jazdy samochodem do Frankfurtu, kolejne 10 godzin w samolocie, międzylądowanie w Dominikanie z chwilą grozy, kiedy symulacja GPS na ekranach pokazała, że samolot ląduje... na pasie trawy wzdłuż pasa&amp;nbsp;lotniska, czyli dokładnie rzecz biorąc... obok lotniska! Wrażenie koszmarne, kiedy widzisz jak pięknie samolot podchodzi do lądowania, widać zbliżający się ląd, lotnisko, pas, widzisz biegnące w dół cyferki wysokości i prędkości, uciekający pod maszynę pas lądowania, po czym nagle serce skacze ci do gardła, bo widzisz w ostatnich sekundach&amp;nbsp;przed dotknięciem kołami, jak pas&amp;nbsp;betonowy ucieka nagle spod samolotu i samolot kołami trafia w trawę! Na szczęście rozum i fakty szybko orientują cię, że maszyna toczy się jednak po betonie a nie po murawie,&amp;nbsp;i że to upiorny żart programu symulującego lot na ekranie dla urozmaicenia czasu podróżnym.... uffff, rzeczywiście urozmaicił :):):):) Dalej nadchodzi czas na koczowanie 2 godziny w lotniskowym tranzytowym akwarium w środku dominikańskiej nocy, kiedy cała obsługa jest zaspana i ma zwolnione ruchy, wszystkim kleją się oczy do spania i nawet rytmy salsy i bachiaty z lokalnej telewizji nie są w stanie nikogo rozbudzić... to wszystko warto znieść, żeby 2godziny i 40 minut później zobaczyć niebywały wschód Słońca pomiędzy kominami chmur&amp;nbsp;i ujrzeć wymarzony ląd pod samolotem. Jeszcze tylko kilka manewrów, denerwujące chwile w czasie manewrów we mgle, kiedy za oknem widać tylko kawałek skrzydła, a mam świadomość, że dookoła San Jose są wysokie góry, i nagle samolot wypada z chmur i odsłania się widok na domy, ulice, drogi i zielony, zielony las i pola okolic lotniska w San Jose :):):):) ! Można się ze mnie śmiać, ale ile razy mam bezpośredni kontakt z cudem techniki, jakim jest samolot, nie mogę wyjść z podziwu, jak konstruktorzy moga miec tyle zaufania do swojego dzieła, że odważają się puścić takiego giganta na 10 godzin w powietrze, nad wielką wodę, zakładając, że on musi dolecieć - tak po prostu, bo zatrzymać się, przystanąć, żeby poprawić kable czy dolać oleju lub wody do chłodnicy nie będzie gdzie... Strach? Pewnie tak to można nazwać, chociaż nie coś, co paraliżuje i uniemożliwia funkcjonowanie. Oczywiście, można sobie założyć, że aby zminimalizować ryzyko, nie latamy. Ale w ten sposób zamknięcie się w domu i nie wychodzenie na ulicę zminimalizuje ryzyko wypadku komunikacyjnego, a chodzenie schodami na ....naste piętro zminimalizuje ryzyko wypadku z udziałem urwanej windy... kwestia wyboru.... ;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-6811636779656692162?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/6811636779656692162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-droga-i-pierwszy-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6811636779656692162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6811636779656692162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-droga-i-pierwszy-dzien.html' title='KOSTARYKA - DROGA I PIERWSZY DZIEŃ!'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-4063388245081834759</id><published>2010-10-14T11:22:00.000+02:00</published><updated>2010-10-14T11:22:11.614+02:00</updated><title type='text'>Kostaryka... coraz bliżej :)</title><content type='html'>&lt;span style="color: lime;"&gt;Wylot do Kostaryki za 2 dni, a ja nawet nie mam czasu na pomyślenie o nim :(. Trzeba w końcu zabrać się za pakowanie ...&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-4063388245081834759?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/4063388245081834759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-coraz-blizej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4063388245081834759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4063388245081834759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/kostaryka-coraz-blizej.html' title='Kostaryka... coraz bliżej :)'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-6673906389348574874</id><published>2010-10-14T11:19:00.000+02:00</published><updated>2010-10-14T11:19:46.557+02:00</updated><title type='text'>Gniezno - jest ok, Prezydent Kowalski zaakceptował pomysł :) :) :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;Bardzo rzeczowe i konkretne spotkanie z Prezydentem Kowalskim zaowocowało jego akceptacją pomysłu! Szczególnie pomysł na pole campingowe spotkało się z żywym zainteresowaniem Prezydenta, który w sezonie często spotyka się z pytaniami o możliwość tego rodzaju noclegu w Gnieźnie. Więc ruszamy z pracami, na razie formalnymi, dokumentowymi...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-6673906389348574874?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/6673906389348574874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/gniezno-jest-ok-prezydent-kowalski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6673906389348574874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6673906389348574874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/gniezno-jest-ok-prezydent-kowalski.html' title='Gniezno - jest ok, Prezydent Kowalski zaakceptował pomysł :) :) :)'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-8500329805534559092</id><published>2010-10-11T11:59:00.000+02:00</published><updated>2010-10-11T11:59:51.869+02:00</updated><title type='text'>Spotkanie z Prezydentem Gniezna...</title><content type='html'>&lt;span style="color: orange;"&gt;Dzisiaj niezwykle ważne spotkanie przede mną, z Prezydentem Gniezna, Panem Jackiem Kowalskim...&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-8500329805534559092?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/8500329805534559092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/spotkanie-z-prezydentem-gniezna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8500329805534559092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8500329805534559092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/spotkanie-z-prezydentem-gniezna.html' title='Spotkanie z Prezydentem Gniezna...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-4205505247302653798</id><published>2010-10-07T14:55:00.000+02:00</published><updated>2010-10-07T15:21:49.831+02:00</updated><title type='text'>MOTYLE</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black; color: white;"&gt;To kilka zdjęć z cudownymi motylami, o których pisałem wcześniej, że przez kilka tygodni żyły razem z nami, ciesząc oczy wspaniałymi barwami. Ja szczególnie upodobałem sobie Morho, którego widuję czasem w dżungli, jak połyskuje w locie niebieskimi skrzydłami. ten wspaniały potyl jest zwykle nieuchwytny, lepiej mozna mu się przyjrzeć dopiero po jego śmierci. Teraz miałem okazję zobaczyć go na żywo w bezpośredniej bliskości. To niewykłe, że po kilku dniach wszystkie motyle na tyle przyzwyczaiły się do obecności ludzi, że bez obaw siadały na nas lub pozwalały się wziąć na rękę z miejsca, gdzie akurat usiadły, a np. przeszkadzały. Szybko też zaakceptowały sadzanie je na miseczkach z jedzeniem, niemal natychmiast wyciągając trąbki i wysysając sok z owoców. Dzięki instrukcji Jacka Pałasiewicza,&amp;nbsp;opiekuna owadów w poznańskim ZOO, dowiedziałem się, jak bez szkody dla ich delikatnych skrzydeł można chwytać i przenosić te&amp;nbsp;zwiewne&amp;nbsp;stworzenia. Chwytać nieraz ratunkowo, ponieważ zdarza się, że motyle klinują się&amp;nbsp;nieszczęśliwie w szczelinach mebli, w kątach liści roślin, i tylko sprawna akcja ratunkowa może je z takich pułapek wyswobodzić. Ciekawa rzecz, mając ich kilka, wyraźnie zauważyć można było, które są mniej a które bardziej... bojowe :). Wyraźnie było widać dominację Caligo (to te z wielkim "okiem" na skrzydłach) nad Morho. Normalnie przepędzały Morho z miseczek z jedzeniem :).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black; color: white;"&gt;&amp;nbsp;Szkoda, że te piękne stworzenia nieuchronnie giną po kilku tygodniach. Po naszych pozostały pamiątki w postaci ich nadal pięknych, chociaż już martwych ciał :(. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: black; color: red;"&gt;Kliknij zdjęcie poniżej... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: black;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/Gcgy" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;span style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_kiFcTdQ1p44/TK2z2EVotsE/AAAAAAAAAwA/QHtxzcTVskQ/s160-c/MOTYLE.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-4205505247302653798?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/4205505247302653798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/motyle.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4205505247302653798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4205505247302653798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/motyle.html' title='MOTYLE'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_kiFcTdQ1p44/TK2z2EVotsE/AAAAAAAAAwA/QHtxzcTVskQ/s72-c/MOTYLE.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-1632613028391480832</id><published>2010-10-06T11:26:00.000+02:00</published><updated>2010-10-07T09:29:29.737+02:00</updated><title type='text'>ARGENTYNA, CHILE, PATAGONIA WCZORAJ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;Najpierw wczoraj przekazałem gościom spotkania z podróżnikiem garść informacji o postępach w działaniach Ecotropicany.&amp;nbsp;Następnie do późnej nocy trwało spotkanie z podróżnikiem Radkiem Nawrotem, który opowiadał o swojej podróży po południowym krańcu Ameryki Południowej. Ilość&amp;nbsp;zdjęć była oszałamiająca, ale, co ciekawe, obrazy&amp;nbsp;zmieniające się jak w&amp;nbsp;kalejdoskopie nie nużyły, a&amp;nbsp;zdjęcia ze "sztandarowych" miejsc w Argentynie i Chile, takich jak tamtejsze parki narodowe, lodowce i najtrudniejsze wspinaczkowo na świecie szczyty&amp;nbsp;południowego krańca Andów zapierały dech w piersiach. Kapitalna opowieść, okraszona gęsto wiadomościami praktycznymi przeciągnęła się do 22, a i tak po oficjalnej prezentacji jeszcze długo gadaliśmy "nieformalnie". Niewiele wiem o tamtych rejonach, więc z ciekawością oglądałem krajobrazy żywo przypominające mi Wysokie Tatry. Zresztą... łapię się na tym, że robię często odnośniki z obcych miejsc do gdzieś&amp;nbsp; w&amp;nbsp;życiu widzianych obrazów. tak było i w tym przypadku. Kiedy opowieść zeszła na porywiste wiatry wiejące tam i porywające i rwące na strzępy ludziom namioty na campingach, w Ecotropicanę zaczął uderzać sugestywnie "nasz" polski wiatr, powodując łopot plandek i trzeszczenie całej konstrukcji. Dla nas to normalne odgłosy, ale widziałem, jak goście nieufnie spoglądali dookoła siebie :). W końcu to namioty :). Większym szokiem było wyjście&amp;nbsp;przed dogrzany, ciepły namiot Hali Zielonej, gdzie hulał zimny wiatr... brrrr. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;Za tydzień przekażą nam swoje wrażenia&amp;nbsp;Alicja i Bartek, którzy kilka dni temu wrócili z Maroka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-1632613028391480832?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/1632613028391480832/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/argentyna-chile-patagonia-wczoraj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1632613028391480832'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/1632613028391480832'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/argentyna-chile-patagonia-wczoraj.html' title='ARGENTYNA, CHILE, PATAGONIA WCZORAJ...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-9062870607518885548</id><published>2010-10-05T13:51:00.000+02:00</published><updated>2010-10-06T11:29:12.065+02:00</updated><title type='text'>Złota, polska jesień... I KOSTARYKA!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Słońce, zimny wiatr, żółte liście... po prostu jesień. Podobno pada w Tatrach śnieg... ale to nic, że za 2 tygodnie spadnie i u nas, bo 16 PAŹDZIERNIKA LECĘ DO KOSTARYKI! Tym razem wyjazd w dużym stopniu służbowy, chcę nawiązać kontakty z 2 parkami narodowymi, rozpocząć poszukiwania terenu, który moglibyśmy jako fundacja wspierać. W Kostaryce to bardzo popularna forma działania, liczę, że uda nam się taki program uruchomić. No i ciepło, ciepło, ciepło... :):):):):):):)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-9062870607518885548?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/9062870607518885548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/zota-polska-jesien-i-kostaryka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/9062870607518885548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/9062870607518885548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/zota-polska-jesien-i-kostaryka.html' title='Złota, polska jesień... I KOSTARYKA!'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-3551201434385759949</id><published>2010-10-04T10:14:00.000+02:00</published><updated>2010-10-04T11:03:49.215+02:00</updated><title type='text'>Ecotropicana Gniezno (1)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;Mam mapy terenu pod Ecotropicanę w Gnieźnie :). Wniosek o wypis i wyrys obszaru pod Ecotropicanę Gniezno już przygotowany, jutro składam dokumenty w Urzędzie Miasta!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;&amp;nbsp;Enea gnieźnieńska też się odezwała - na moje pytanie o wstępne warunki&amp;nbsp;lokalizacji obiektów,&amp;nbsp;poproszono mnie o złożenie do biura Enei mapy z orientacyjnym usytuowaniem planowanych obiektów na wskazanym terenie, a wtedy uzyskam wstępne zasady i dokładne odległości od pobliskich sieci energetycznych i źródła zasilania. Wysłałem co prawda zapytanie do Enei o sieć przebiegającą przez teren, na którym ma zostać zlokalizowana Ecotropicana, bo jej rodzaj warunkuje m.in. odległości, w jakich od niej można postawić cokolwiek, ale ok - wrysuję orientacyjne lokalizacje i&amp;nbsp;zawiozę do biura lub wyślę skany.&amp;nbsp;Czekam na termin spotkania z Prezydentem Gniezna, Panem Jackiem Kowalskim. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-3551201434385759949?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/3551201434385759949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/ecotropicana-gniezno-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/3551201434385759949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/3551201434385759949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/ecotropicana-gniezno-1.html' title='Ecotropicana Gniezno (1)'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-8787702676708232254</id><published>2010-10-03T12:00:00.000+02:00</published><updated>2010-10-04T10:35:15.350+02:00</updated><title type='text'>Ecotropicana Poznań (1) - starania o teren Fortu V - ul. Lechicka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: orange;"&gt;Od pewnego czasu poszukujemy docelowego terenu pod działanie naszego projektu w Poznaniu. W piątek uzyskałem niosącą nadzieję informację, przekazaną mi przez Panią Magdalenę Pośpiech, Asystentkę Pana Prezydenta Stępnia, odpowiedzialnego w Poznaniu za gospodarkę gruntami, nieruchomościami, na ręce której złożyłem propozycję zagospodarowania opuszczonego i zaniedbanego terenu Fortu V przy ulicy Lechickiej. Propozycja spotkała się z zainteresowaniem, Miejski Konserwator Zabytków wstępnie zaakceptował pomysł, co jest dla projektu dużym krokiem do przodu. Z niecierpliwością czekamy na kontakt z nami Wydziału Gospodarki Nieruchomościami, a konkretnie osób z Zespołu do Spraw Fortów, który został tam powołany. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-8787702676708232254?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/8787702676708232254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/starania-o-teren-fortu-v-ul-lechicka-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8787702676708232254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8787702676708232254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/starania-o-teren-fortu-v-ul-lechicka-1.html' title='Ecotropicana Poznań (1) - starania o teren Fortu V - ul. Lechicka'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-6412391005586843441</id><published>2010-10-03T11:17:00.000+02:00</published><updated>2010-10-03T11:17:15.486+02:00</updated><title type='text'>Odwiedziny dzieci...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Kolejna grupa dzieci odwiedziła Eco. To fantastyczny widok, jak energia wybucha w Eco. Musieliśmy stworzyć osobny regulamin i pewne ograniczenia, ukierunkowując energię dzieci w miejsca, które nie grożą destrukcją obiektu ;). Hala Plażowa, hektar okolicy pozostawiamy do swobodnej dyspozycji dzieci, Hala Zielona, to miejsce, gdzie biegać nie wolno, ale i tak dzieci w tym&amp;nbsp; miejscu zwalniają, zainteresowane tym, co się w niej znajduje :). Dzisiaj kolejna wizyta, fajnie że świeci Słońce, mimo zimnego wiatru to nacząco poprawia nastrój. Deszcz nam nie zagraża, ludzie często pytają się nas, jak jesteśmy zabezpieczeni przed deszczem, że w Halach jest podczas największej nawet ulewy sucho. Odpowiedź jest bardzo prosta - przydają się umiejętnosci harcerskie, surviwalowe :).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-6412391005586843441?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/6412391005586843441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/odwiedziny-dzieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6412391005586843441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6412391005586843441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/10/odwiedziny-dzieci.html' title='Odwiedziny dzieci...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-5742350061120513486</id><published>2010-09-30T11:33:00.000+02:00</published><updated>2010-09-30T15:35:55.096+02:00</updated><title type='text'>Nadeszło zimno...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Polska The Times:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="k_lead"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: blue;"&gt;"W połowie października spadnie pierwszy śnieg, a w listopadzie zima będzie już w pełni. Scenariusz przewidujący wczesne nadejście zimy na terenie Polski potwierdzają m.in. Amerykanie z Agencji Badania Oceanu i Atmosfery, którzy publikują prognozę sezonową dla wybranych rejonów świata. Według nich zbliżająca się zima będzie w Polsce co najmniej tak mroźna i śnieżna jak poprzednia." &lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;!-- ONET_CONTENT_END --&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Uffff... 8&amp;nbsp;stopni dzisiaj ... koniec września to wcześnie na taką temperaturę. Niestety, nagrzewnice muszą działać, kiedy dzieci przyjeżdżają na zajęcia lub dorośli na spotkania. Fajnie, że chociaż Słońce świeci :).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: lime;"&gt;Kilka dni temu zakończył życie ostatni z pięknych, tropikalnych motyli, które kilka tygodni towarzyszyły nam w życiu. Te zjawiskowe, niezwykłe i, może to się wydać dziwne, kontaktowe owady w postaci uskrzydlonej żyją bardzo krótko, najwyżej 3 tygodnie. Przez ten czas przyzwyczaiły się do nowego otoczenia, nas, nauczyły się nie obijać o ściany, znajdować pożywienie... to niezwykłe uczucie, mieć w zasięgu ręki najpięknejszego w moim przekonaniu motyla na świecie. Nieuchwytny morpho siadał no mojej ręce, pozwalał przenosić się do owoców, których&amp;nbsp;sok zaczynał&amp;nbsp;wysysać natychmiat po posadzeniu go na talerzu. Po kilku dniach caligo, morpho przestały zrywać się do lotu na najmniejszy ruch w ich otoczeniu. Przyzwyczajenie? Niestety, żywot ich jest tak krótki w tej postaci, że trudno nimi się nacieszyć. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-5742350061120513486?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/5742350061120513486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/nadeszo-zimno.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5742350061120513486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/5742350061120513486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/nadeszo-zimno.html' title='Nadeszło zimno...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-612810711000079329</id><published>2010-09-20T13:34:00.000+02:00</published><updated>2010-10-04T10:55:01.957+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black; color: lime;"&gt;Weekend minął na przygotowaniach do zimy i tworzeniu opisu projektu dla Prezydenta Poznania pod pomysł wzięcia w Poznaniu pewnego terenu w opiekę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black; color: lime;"&gt;Niestety, temperatury nieubłaganie spadają, w niedzielną noc zapowiedziano 5 st, było 7, ale to i tak ziiimno.Powoli czas przemyśleć rozlokowanie żywych roślin w cieplejszych warunkach, zwierzęta też muszą się schronić... Jak na wrzesień mamy bardzo chłodno. Pod plandekami namiotów Eco niestety poza wiatrem i opadami wszystkie kaprysy temperaturowe mocno się odczuwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: black; color: lime;"&gt;Na niedzielnej Sielance, czyli giełdzie zwierzęcej, mały włos i wróciłbym z pięknym kotkiem. Cały szary z białymi bucikami, krawacikiem i pyszczkiem. Normalnie Tom z kreskówki Tom and Jerry... Śliczny, jakaś mieszanka z mezaliansu kota brytyjskiego i syjama. Niestety, po pierwsze kocurek, po drugie... muszę powstrzymać się chwilowo od nowych zwierząt...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-612810711000079329?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/612810711000079329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/weekend-mina-na-przygotowaniach-do-zimy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/612810711000079329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/612810711000079329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/weekend-mina-na-przygotowaniach-do-zimy.html' title=''/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-158767950506993306</id><published>2010-09-17T16:41:00.000+02:00</published><updated>2010-09-17T16:45:17.880+02:00</updated><title type='text'>Reklama na Smarcie...</title><content type='html'>&lt;div style="color: lime; text-align: justify;"&gt;Od jakiegoś czasu przemieszczamy się na potrzeby Ecotropicany po Poznaniu i okolicy... Smartem. Nasza Wrotka, lub Mały, jak go nazywamy, bo to rzeczywiście maleństwo, okazało się wspaniałym, dzielnym samochodzikiem, o dziwo, bardzo wdzięcznym i komfortowym jak na swoją wielkość...małość ;). Cały czas aż prosi się o to, żeby czymś reklamowym go okleić, bo budzi powszechne zainteresowanie na ulicy, uśmiech, generalnie pozytywne reakcje. I wreszcie kiedy decyzje zapadły, od... 2 tygodni walczymy z agencją reklamową i projektem reklamy... :( Mam nadzieję, że agencja weźmie się w końcu do galopu, bo początki są całkiem obiecujące, ale diabeł tkwi w szczegółach. Właśnie jestem na gorącej linii mailowej i telefonicznej z grafikiem agencji. Zobaczymy, już się nie mogę doczekać końcowego efektu na aucie. Właśnie stoję nim w tradycyjnym korku na wlocie do Poznania i patrzę na wyświetlacz ilości paliwa, a tutaj 2,5 litra mruga do mnie... W innym aucie już bym nie ruszył, a tutaj zrobię nim conajmniej... 50 km jeszcze :). Wrotka pali średnio 3,5 litra... oleju napędowego! Rewelacja!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-158767950506993306?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/158767950506993306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/reklama-na-smarcie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/158767950506993306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/158767950506993306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/reklama-na-smarcie.html' title='Reklama na Smarcie...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-6883454954816680182</id><published>2010-09-15T14:57:00.000+02:00</published><updated>2010-09-15T14:57:30.051+02:00</updated><title type='text'>Wyszło Słońce... :):):)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie do uwierzenia... kilka godzin temu oglądałem z niedowierzaniem prognozę pogody, gdzie pokazano Słońce zza chmur nad Wielkopolską. Z niedowierzaniem, bo za oknem było mokro, buro, deszczowo. A tutaj niespodzianka-cudowne, błękitne bezchmurne niebo! Brawo synoptycy... :).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-6883454954816680182?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/6883454954816680182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/wyszo-sonce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6883454954816680182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/6883454954816680182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/wyszo-sonce.html' title='Wyszło Słońce... :):):)'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-8206763616590504162</id><published>2010-09-15T09:02:00.000+02:00</published><updated>2010-09-15T09:05:46.828+02:00</updated><title type='text'>Nastała pora deszczowa...</title><content type='html'>&lt;div style="color: lime; text-align: justify;"&gt;Od rana deszcz, deszcz, deszcz... formalnie i w tropikach to koniec pory deszczowej, ale tam przynajmniej jest ciepło, wręcz gorąco, 25 st, a nie, jak u nas, 13. Słucham od kilku dni w aucie audiobooka bloga Małgorzaty Matyjaszczyk o jej pobycie w Toskanii. Fajny, sielankowy obraz życia Polki na plebanii kościoła polskiego księdza. Miło słucha się o cieple i krajobrazach, spokoju życia włoskiej prowincji, chociaż jak dla mnie, trochę za dużo w opisach jedzenia, w każdej formie, od przepisów kulinarnych po opisy przyjęć, poczęstunków... czasem mam wrażenie, że jedzenie stało się celem życia autorki :). Mimo wszystko ciekawy pomysł na poznanie życia toskańskiej wsi, miejsca zresztą bardzo popularnego w Europie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;http://toskania.matyjaszczyk.com/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-8206763616590504162?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/8206763616590504162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/nastaa-pora-deszczowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8206763616590504162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/8206763616590504162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/nastaa-pora-deszczowa.html' title='Nastała pora deszczowa...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-4640252564355414140</id><published>2010-09-14T17:22:00.000+02:00</published><updated>2010-09-15T09:08:34.487+02:00</updated><title type='text'>Korki,korki,korki...</title><content type='html'>&lt;div style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;Wracam z Gniezna do Poznania... jak co dzień, ale to co się dzieje od kilku dni, przechodzi ludzkie pojęcie. Poznań po prostu stoi. Samochody wzajemnie klinują się na skrzyżowaniach, postój w korku, od jednego do drugiego ruszenia kół może wynieść 15 minut. To jakiś horror. Kasia i Milena, dojeżdżające&amp;nbsp; do Ecotropicany środkami komunikacji miejskiej twierdzą, że potrafią stracić na dojazd do Eco...2 godziny! Wierzę! Z Gniezna do rogatek Poznania jedzie się ok 45 minut, przejazd przez miasto zajmuje w najgorszych godzinach... 1 h!. Jest na to sposób? Nie ma, więc dobrze, że mam co robić w samochodzie - internet ;).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-4640252564355414140?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/4640252564355414140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/korkikorkikorki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4640252564355414140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/4640252564355414140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/korkikorkikorki.html' title='Korki,korki,korki...'/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-3442629734506677083</id><published>2010-09-14T14:32:00.000+02:00</published><updated>2010-09-15T09:07:33.909+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;Dzisiaj rano pierwszy objaw złotej polskiej jesieni... wcześnie, bo to przecież kalendarzowe lato jeszcze. Smutny to widok ludzi w kurtkach, ciepło poubieranych. Kilka tygodni temu robiono ze mną audycję dla radia Gniezno, jak radzić sobie w upałach, a dzisiaj włączam ogrzewanie w aucie. Ale poranek był ciekawy, taki... spokojny, lekko mglisty, z przebijającym się delikatnie przez mgłę Słońcem. Niestety, popołudnie już w deszczu i szarych chmurach.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;---------------------------&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;Poprosiłem o spotkanie z wiceprezydentem Poznania w sprawie terenów na działalność docelową Ecotropicany. Skończyły się wakacje, wszyscy wrócili do pracy, czas zacząć działania. Czekam na termin spotkania, od dzisiaj....&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;--------------------------&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;Często jestem myślami przy trójce harcerzy, z którymi spotkałem się w Eco w ubiegłym tygodniu. Uruchomili świetny projekt dotyczący pomocy w funkcjonowaniu parku narodowego Chirripo w Kostaryce. Niestety, pomysł upadł, nie uzyskali wsparcia do swoich działań. Szkoda, że wcześniej się nie spotkaliśmy. Połączenie sił może coś by tutaj wniosło pozytywnego. Na dzisiaj polecieli w niedzielę na Kostarykę bardziej turystycznie, tak po prostu, żeby poznać kraj. Trzymam mocno kciuki, czekam na ich powrót, bo wstępnie ustaliliśmy kilka wspólnych działań w Ecotropicanie. Spróbujemy reanimować ten bardzo bliski mojemu sercu pomysł....&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.plantaseed.pl/" target="_blank"&gt;http://www.plantaseed.pl/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-3442629734506677083?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/3442629734506677083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/dzisiaj-rano-pierwszy-objaw-zotej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/3442629734506677083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/3442629734506677083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/dzisiaj-rano-pierwszy-objaw-zotej.html' title=''/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1329125036982394897.post-2129735911607307791</id><published>2010-09-13T09:29:00.000+02:00</published><updated>2010-09-14T14:44:22.345+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="deleteBody" style="color: lime;"&gt;&lt;h2 class="postTitle" style="color: #6aa84f; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;WITAJCIE NA MOJEJ PLAŻY... :)&lt;/b&gt;&lt;/h2&gt;&lt;div class="postBody" style="color: #38761d; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dżungla to nie  wszystko, co mnie fascynuje. Tropiki to  bezmiar życia - w tropikalnych lasach, w morzach... to dżungla, rafy koralowe, otwarty ciepły ocean, to też wspaniałe góry... jest to też fascynująca i wspaniała kultura ludzi  tamtych rejonów świata. Ale jest też życie codzienne tutaj, w Polsce, dookoła  mnie. Chociaż bym nie wiem jak mocno pragnął oderwać się od świata mnie  otaczającego, to realia najbliższego mi świata prędzej czy&amp;nbsp; później  trącą mnie w bok bolesnym szturchnięciem lub pieszczotliwie poklepią po  ramieniu, przypominając, że dopóki nie podejmę życiowych decyzji o  przeniesieniu się na "moją" realną plażę, życie tu i teraz jest jak  najbardziej realne. Póki co, uciekam często w swój świat odległego  piękna tropików, uciekam w marzeniach, wyobraźni, wspomnieniach, czasem  też realnie... To zdjęcie tajemniczej plaży, mam nadzieję, będzie mi i  Wam, drodzy Goście, towarzyszyło przez jakiś, dłuższy lub krótszy czas,  pewnie dopóki nie zamienię go na realny obraz, chociaż... zawsze gdzieś w  wyobraźni każdy z nas ma swoją ukochaną "plażę", na którą ucieka  częściej lub rzadziej, nawet jeżeli zdarzy mu się szczęście życia w tropikalnym  raju... Bo potrzebujemy takiego świata naszych wyobrażeń, to nas  rozwija, mnie na pewno...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1329125036982394897-2129735911607307791?l=marekstawski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marekstawski.blogspot.com/feeds/2129735911607307791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/witajcie-na-mojej-plazy_13.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2129735911607307791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1329125036982394897/posts/default/2129735911607307791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marekstawski.blogspot.com/2010/09/witajcie-na-mojej-plazy_13.html' title=''/><author><name>MAREK STAWSKI</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10559296442660594841</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='20' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-SskHKFhqSFE/TZxUZCDusYI/AAAAAAAAAxE/NcR_p6qP7iM/s220/IMG_0396.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
